Kiedy dziecko śpi – skrótowiec popkulturalny # 43

Muzyka Eltona Johna była w moim życiu odkąd sięgam pamięcią. To jeden z tych artystów, których twórczość towarzyszy mi w zasadzie od zawsze, na niej się wychowałam. Eltona się w moim rodzinnym domu słuchało, oprócz Beatlesów, Stonesów, Doorsów czy Black Sabbath. Kiedy miałam lat kilka doczekałam się swoich “własnych” hitów Eltona, a to za sprawą Króla Lwa. Ścieżki dźwiękowej do tej kulkowej dziś animacji Disneya słuchałam tak namiętnie, aż mi się taśma z kasety wciągnęła do magnetofonu 😉 Can You Feel the Love Tonight uwielbiałam 😀 W ostatnich latach, w zasadzie z trudnych do określenia przyczyn, muzyka Eltona Stałą się mi bliższa, a on sam stał się jednym z nielicznych muzyków, których historię miałam ochotę poznać bliżej. Zazwyczaj bowiem prywatne życie gwiazd rocka czy popu frapuje mnie mniej niż owoce ich artystycznej działalności. Z Eltonem było inaczej 😉 I tak po obejrzeniu filmu Rocketman przyszedł w końcu czas na lekturę

Me: Elton John Official Autobiography

Autor: Elton John

Wydawnictwo: Macmillan 2019, str. 376.

Zacznijmy od tego, że książka jest jak muzyka jej autora… po prostu świetna 😀 Świetnie wydana – twarda okładka i mnóstwo fantastycznych zdjęć, napisana przystępnym językiem, nieprzegadana, nie za długa i jednocześnie nie za krótka, pełna anegdot i mnóstwa, niekiedy specyficznego, humoru. Nie jest to ani laurka pełna samouwielbienia, ani pozycja, w której autor użala się nad sobą, czy próbuje usprawiedliwić niezbyt chlubne zachowania z przeszłości lub świadomie wybielić swoje życie… Nie ma tu też na szczęście kilkustronicowych elaboratów zawierających historie powstawania konkretnych piosenek i szczegółowych analiz, co też ich autorzy mieli na myśli 😉 Wszystko to sprawia, że książkę czyta się bardzo dobrze, ale w moim przypadku jakoś nie chciała dać się pochłonąć od razu 😉 Może potrzebowałam delektować się nią nieco dłużej? Tak, czy owak, lektura Me była czystą przyjemnością 🙂

Elton, z pomocą brytyjskiego dziennikarza Alexisa Petridisa, na blisko 380 stronach opowiada ciekawą, choć często smutną historię swego wypełnionego muzyką życia. Artystę poznajemy jako Reggiego Dwighta, chłopaka pochodzącego z raczej mało szczęśliwej rodziny, w której nie brakowało przemocy. Przede wszystkim emocjonalnej, psychicznej, ale i fizycznej. John specjalnie rodziców nie usprawiedliwia – nie brakuje tu słów o tym, jak w tej roli zarówno wybuchowa, dominująca matka, jak i zazwyczaj nieobecny i oschły ojciec zawiedli. Być może z powodu tej szarej, przygnębiającej rzeczywistości i rygoru wyniknęła późniejsza potrzeba niezwykle barwnej scenicznej ekspresji?

Następnie muzyk powiada o swoich pierwszych krokach na scenie (m.in. z zespołem Bluesology), stawianych mimo sprzeciwu surowego ojca, o początkowym braku sukcesów oraz o spotkaniu z Bernie Taupinem, które finalnie zmieniło życie i kariery obu panów. Taupin jest bowiem autorem tekstów wielu największych hitów Eltona. Prywatnie panów łączy przyjaźń trwająca już kilkadziesiąt lat.

Następnie czytamy o okresie pierwszych wielkich sukcesów oraz szczytowej popularności.

Pomiędzy tym wszystkim znajdziemy szereg, może nieco ugrzecznionych, ale jednak szczerych wyznań dotyczących odkrywania własnej seksualności, uzależnień (a tych w życiu muzyka zdecydowanie nie brakowało: alkoholizm, narkomania, zakupoholizm), problemów z samoakceptacją i kilku prób samobójczych, skomplikowanego życia uczuciowego, wybuchowego charakteru i fatalnych niekiedy relacji z innymi ludźmi, wynikających z przedmiotowego ich traktowania i przesadnej chęci unikania konfliktów. Widać tu sporą dawkę samokrytyki, często nie brakuje też autoironii. Takie szczere, autorefleksyjne spojrzenie dojrzałego człowieka na siebie sprzed lat – z sympatią, zrozumieniem, ale i z dystansem do popełnionych w młodości błędów, często wynikających przecież z trudnego dzieciństwa oraz upojenia odniesionym sukcesem i rozgłosem.

Po tym dochodzimy do okresu, w którym muzyk poddaje się terapii i wychodzi na prostą, poznaje miłość swojego życia Davida Furnisha, który finalnie zostaje jego mężem, dojrzewa do tego, by zostać ojcem.

Nie brakuje też informacji o kibicowaniu i zaangażowaniu biznesowym w Watford FC i działalności charytatywnej, zwłaszcza jeśli chodzi o pomoc chorym na AIDS.

W życiu Eltona Johna, jak to w życiu prawdziwej gwiazdy, nie mogło zabraknąć innych równie znanych ludzi. Siłą rzeczy nie mogło ich zatem zabraknąć również w jego autobiografii. Autor nie szczędzi nam mnóstwa anegdot o swoich sławnych przyjaciołach i znajomych, wśród których znajdziemy Roda Stewarta, Freddiego Mercury’ego, Stevie’go Wondera, George’a Michaela, Eminema, Gianniego Versace czy Lady Di. Jest i prywatna opinia o Michaelu Jacksonie, o którym napisał m.in., że był chory psychicznie, a w jego towarzystwie człowiek czuł się nieswojo.

Podsumowując, jest to niesamowita opowieść o jednym z największych artystów muzyki popularnej i jednej z ostatnich żyjących muzycznych legend, przedstawiona z ogromnym humorem i zaskakującą szczerością. Raczej trudno powiedzieć, że historia życia Eltona Johna, szokuje, czy zaskakuje (raczej zaskakuje fakt, że artyście udało się dożyć do dość zaawansowanego wieku, mimo “intensywnego” trybu życia jaki prowadził). Z książki wyłania się – mimo licznych dziwactw, lecz któż ich nie ma 😉 – obraz całkiem sympatycznego, wrażliwego faceta, który po szeregu skandali, ekscesów i przekraczania kolejnych barier w końcu osiągnął wewnętrzny spokój i spełnienie nie tylko artystyczne, ale i prywatne. Jeśli zatem chcecie pośmiać się i dobrze bawić przy lekturze o barwnym życiu niebanalnego artysty, którego utwory się nie starzeją i złotych latach muzyki, to gorąco polecam. Być może zainspiruje Was ona do zapoznania się z jego dyskografią, jeśli jej jeszcze nie znacie? 😉

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.