Kiedy dziecko śpi – skrótowiec popkulturalny #5

Wreszcie jest! Pierwsza recenzja niedziecięcej książki na tym blogu 😀 Młody aktualnie daje mamusi trochę poczytać, a ja korzystam z tego jak mogę. Optymistycznie patrząc w przyszłość, pozwalam sobie wysnuć przypuszczenie, że za niedługi czas zrecenzuje dla Was kolejna książkę 🙂 Ale na początek

Pogrzeb na zamówienie

[expander_maker id=”1″ more=”Czytaj dalej” less=”Mniej”]

Autor: Anthony Horowitz

Tytuł oryginalny: The Word Is Murder

Tłumaczenie: Maciej Szymański

Cykl: Daniel Hawthorne (tom 1)

Wydawnictwo: Rebis 2018, str. 344.

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Anthonyego Horowitza, więc może na początek kilka słów o samym autorze.

Anthony Horowitz jest pisarzem i scenarzystą popularnych seriali telewizyjnych, m.in. adaptował na potrzeby telewizji kilka powieści o Herculesie Poirot, był również autorem scenariusza do kilku odcinków popularnych Morderstw w Midsomer, miał swój udział w kultowym Robinie z Sherwood. Za scenariusz do serialu Detektyw Foyle otrzymał nagrodę British Academy of Film and Television Arts. Jako pisarz Horowitz jest autorem m.in. bestsellerowego cyklu o Aleksie Riderze, nastoletnim detektywie, serii „Księga Pięciorga”, dwóch powieści z Sherlockiem Holmesem i kolejnych dwóch o przygodach Jamesa Bonda. Popełnił również dwie książki o detektywie Danielu Hawthornie, a pierwsza z nich będzie przedmiotem tej recenzji 🙂

Pewnego poranka Diana Cowper, matka sławnego aktora, przychodzi do zakładu pogrzebowego, aby zaplanować własny pogrzeb. Sześć godzin później sprzątaczka znajduje jej ciało w jej własnym domu. Kobieta została uduszona sznurkiem od zasłony. Do akcji wkracza niezwykle błyskotliwy i równie niezwykle ekscentryczny detektyw, były policjant, Daniel Hawthorne. Pan detektyw ma jednak życzenie, by przebieg śledztwa został uwieczniony w powieści kryminalnej, a na autora tejże wybiera Anthony’ego Horowitza. Ten zgadza się, aczkolwiek niezbyt chętnie i przez dość długi czas bliski jest rezygnacji, ponieważ zmuszony jest towarzyszyć naszemu detektywowi na każdym kroku, a ten do ludzi, z którymi chce się przebywać nie należy. Jednak prowadzone śledztwo z wieloma zwrotami akcji wciąga pisarza, jest ciekawy rozwiązania tej zagadki, dlatego ostatecznie panowie trwają w tym specyficznym partnerstwie.

Fabuła jest ciekawa i jak to w kryminale – tajemnica goni tajemnicę. Mamy tutaj romans, oszustwa, tragiczny wypadek, który wpłynął na życie wielu osób, zazdrość, zemstę.
Stopniowo akcja nabiera tempa, dzięki czemu Pogrzeb na zamówienie czyta się dobrze i szybko. Intryga jest przemyślana, nie brakuje mylnych tropów, przesłuchań itd. Mniej więcej do połowy książki, kiedy to autor wprowadza nas w coraz to nowsze zakamarki morderstwa,
zmuszeni jesteśmy zmieniać koncepcję kto jest mordercą. Później jednak światełko w tunelu widać coraz wyraźniej, nie powiedziałabym zatem, że zakończenie mnie zaskoczyło i trudno odgadnąć kto zabił. Dlatego za największą zaletę książki uznaję nie zagadkę, a próbującego ją rozwikłać detektywa, któremu choć nie brakuje wad, to umysł ma niesamowicie błyskotliwy i jest człowiekiem pełnym tajemnic.

Po wielu bardzo dobrych recenzjach, jakie przeczytałam, spodziewałam się jednak czegoś więcej. W rzeczywistości kryminał jest raczej przeciętny, a niekiedy zwyczajnie nudny. Autor ewidentnie inspirował się twórczością Agathy Christie i Sir Arthura Conan Doyle’a (których uwielbiam 🙂 ), siebie uczynił swego rodzaju odpowiednikiem Watsona i Hastingsa, a tym samym narratorem powieści. I niestety raczy czytelnika licznymi, niczego nie wnoszącymi wstawkami (czy prawdziwymi, czy nie, tego nie wiem) ze swojego życia prywatnego, które może niektórym wydają się interesujące, mnie jednak nudziły. Decydując się na lekturę kryminału, chcę czytać o zbrodni, rozwiązywaniu zagadki kryminalnej, niekoniecznie zaś zapis okoliczności odrzucenia scenariusza do filmu Tin Tin autorstwa narratora. Co jeszcze drażniło mnie w Pogrzebie na zamówienie? Wiele fragmentów książki jest przegadanych, a dialogi bywają sztuczne .

Podsumowując, muszę przyznać, że choć nie do końca rozumiem zachwyty nad powieścią i raczej do niej nie wrócę, to jej lektura była jednak mile spędzonym czasem. Choć w historii gatunku raczej się książka Anthony’ego Horowitza nie zapisze, to polecam ją fanom klasycznych kryminałów .

Ocena: 6,5/10

[/expander_maker]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.