Miejsce nie do końca przyjazne rodzicom z bardzo małymi dziećmi #2 – Restauracja Farina Bianco, Łódź

Dziś o kolejnej wizycie w łódzkiej restauracji z Pierworodnym. Wizycie, mimo niezłego jedzenia i pięknego wnętrza, w ogólnym rozrachunku dość rozczarowującej…

Pierwszy raz odwiedziliśmy Farinę Bianco (Aleja Marszałka Józefa Piłsudskiego 14), kiedy Młody był jeszcze w brzuchu i bardzo miło wspominałam to wyjście, dlatego też zdecydowaliśmy się odwiedzić to miejsce ponownie, tym razem już z Dżordżem. Oczywiście przed wizytą upewniłam się e-mailowo, że z około 1,5 rocznym dzieckiem można przyjść i że restauracja dysponuje krzesełkami do karmienia. Ba, nawet zarezerwowałam stolik 🙂

Już na wstępie zrobiło się ciekawie, kiedy po ustaleniu, że dokonaliśmy rezerwacji na 4 osoby + krzesełko do karmienia sprowadzono nas podwójnymi dość stromymi, wysokimi schodami na dół… Dodam, że byliśmy z wózkiem… Schody w opisanej wcześnie Galicji (dać linka) to przy tym pikuś. Przy czym na poziomie 0 są jakieś stoliki, na poziomie +1 też – tam co prawda też schody prowadzą, ale pojedyncze. Matka w pojedynkę ma naprawdę przechlapane… Ojciec w sumie też. No chyba, że jakiś miły kelner pomoże, a obsługi jest sporo (choć większość w czasie naszej wizyty to były panie).

Niemniej jednak lokal jest piękny i… ogromny. To miejsce naprawdę zachwyca swoim wnętrzem. Pomieszczenia urządzone są gustownie i chętnie pokazałabym Wam więcej zdjęć, ale trudno ganiać po restauracji i cykać fotki w lokalu pełnym ludzi 😉 Warto tu zawitać choćby z tego powodu, choć może niekoniecznie z dzieckiem… Dlaczego? O schodach już było (choć Młody miał atrakcję, wspinał się jak opętany – choć dla biegających góra-dół kelnerów było to raczej utrudnienie). Co jeszcze?

Dól lokalu jest bardzo obszerny, choć dość ciemny. Ulokowano nas w ciągu stolików niedaleko kącika dla dzieci, generalnie dość sporego, choć jak na tak wielki lokal i tak mógłby być większy i lepiej wyposażony (dominują pluszaki, są też kredki). A ponieważ było sporo osób z dziećmi, kącik był niemal permanentnie oblegany (zdjęcia zrobiłam w wyjątkowej chwili spokoju) i zwyczajnie ciasny.

Jak już wypomniałam, rezerwowałam stolik dla 4 osób + krzesełko. Dostaliśmy stolik na 6 (przygotowany już na kolejną rezerwację), ale krzesła brak. Było za to ciasno i mało miejsca (zwłaszcza dla kogoś z wózkiem), ponieważ jest to ciąg stolików (łączonych i dzielonych wedle potrzeb) ustawionych przy siedziskach zamocowanych na stałe przy ścianie plus krzesła ustawione po drugiej stronie stolików, oddzielony od reszty sali przepierzeniem. Po zwróceniu uwagi, że brakuje krzesełka, zostało ono doniesione, ale nie ustawiono go w miejsce jednego ze zbędnych krzeseł, tylko wciśnięto między nasz stolik, a krzesło stojące przy innym, na całe szczęście wolnym, stoliku. Zrobiło się więc jeszcze ciaśniej…

Co z menu? W końcu do restauracji nie idziemy, co do zasady, ze względu na wnętrza 🙂 Jest bardzo obszerne i bogate, spory wybór pizzy i makaronów, ale są również innego rodzaju pozycje (w tym danie z gęsi i jagnięciny).

Ponieważ w karcie nie było menu dla dzieci zapytałam o nie obsługującego nas kelnera. Z uzyskanych informacji okazało się, że menu dziecięce jest poza kartą i tylko jednodaniowe – jest mała pizza z szynką konserwową… Dziękuję, ale nie skorzystam… W końcu Dżordż może dostać coś od nas. I tu też był problem. Bo nie chciałam pizzy, a znaczna część innych dań zawierała coś, czego Młody jeść nie może (wino, grzyby, surowa szynka) lub trudno mi będzie ustalić, czy może (np. czy parmezan jest z pasteryzowanego mleka). No dobra, pomyślałam, Pierworodny lubi ciecierzycę, więc kulki z ciecierzycy będą w sam raz. Kelner: nie ma, skończyły się (jest sobota, mniej więcej godz. 15.00)… Stanęło na ziemniaku z pieca z kurczakiem (wybór Pana Męża – był zadowolony 🙂 – Młody dostał z tego dania kurczaka), kurczaku faszerowanym szynką parmeńską z makaronem chiche (mój wybór, danie również ok, Młody dostał makaron, bardzo mu smakował 😉 ) i zupie Farina Bianco (m.in. maślanka i pure ziemniaczane) dla Pierworodnego. Zupa smaczna, Młodemu bardzo smakowała, co najważniejsze, ale była delikatnie mówiąc letnia.

W restauracji jest przewijak, ale tylko w damskiej toalecie, na tym poziomie, na którym mieliśmy stolik.

Ceny w Farnie są dość przystępne, ale do najniższych nie należą. Porcje dań “niepizzowych” są dość restauracyjne (tzn. sugeruję zamówienie czegoś jeszcze oprócz dania głównego 😀 ) 😉 .

Czemu zatem rozczarowanie ? Ponieważ:

  • mimo wielkiego lokalu ulokowano nas w takim miejscu, że było nam ciasno i czułam się wciśnięta w ścianę,
  • stolik nie było do końca przygotowany,
  • brak menu dziecięcego i dość problematyczne dla dzieci menu główne,
  • ze względu na dość mały i zajęty kącik dziecięcy, dzieciak mi biegał po całym lokalu
  • mało inicjatywy ze strony kelnera, o wszystko trzeba było do dopytywać (krzesełko do karmienia, menu dla dzieci, karta win), co wydłużało złożenie zamówienia

Podsumowując, nie jest to restauracja “na co dzień” i w moim odczuciu nie do końca dla rodzin z dziećmi, zwłaszcza małymi. Jeśli jednak chcecie spotkać się ze znajomymi, urządzić firmowe spotkanie lub pokazać komuś poza Łodzi piękny lokal z niezłym menu to Farina Bianco wydaje się być miejscem do tego odpowiednim 🙂

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.