Czym się bawimy #8 Pierwsze instrumenty Malucha

Muzyka odgrywa dużą rolę w życiu dziecka, jeśli tylko jako rodzice do niego ją wpuścimy 🙂
Ponieważ nie wyobrażam sobie swojego życia bez muzyki, Lord Dżordż oswajał się z różnymi jej gatunkami już od życia płodowego 🙂 Zapewne dlatego do tej pory bardzo entuzjastycznie – ku utrapieniu Pana Męża – reaguje zarówno na „Galway girl” Eda Sheerana, jak i Black Sabbath 😀 Z tego powodu właśnie instrumenty muzyczne to jedne z najlepszych zabawek jakie możecie sprawić własnemu dziecku 🙂 Naprawdę 🙂

[expander_maker id=”1″ more=”Czytaj dalej” less=”Mniej”]

Po pierwsze, rozwijają ich wyobraźnię i kreatywność – trzeba przecież popracować nad tworzonymi dźwiękami, czyż nie? Po drugie, rozwijają zmysł słuchu i poczucie rytmu. Po trzecie, wpływają pozytywnie na koncentrację, cierpliwość (nie tylko dzieci 😀 ), koordynację i pamięć. Z tego powodu bez problemu znajdziecie w sklepach instrumenty muzyczne dedykowane niespełna półrocznym brzdącom 🙂 Po czwarte, muzyka pomagać rozwijać zdolności intelektualne i emocjonalne.

Udowodniono, że dzieci, które od najmłodszych lat miały kontakt z instrumentami, dużo lepiej radzą sobie z rozwiązywaniem problemów i zadań w szkole. Ich wyobraźnia i kreatywność są o wiele bardziej rozwinięte.

Jakie zabawkowe instrumenty wybrać na początek? Oczywiście poziom trudności powinien być dostosowany do wieku. Bębenki i wszelkiego rodzaju grzechotki to idealna propozycja dla najmłodszych, nieco starszym można zaproponować np. cymbałki i instrumenty klawiszowe (choć są pianinka nawet dla 6 miesięcznych dzieci – kupiliśmy Pierworodnemu pianinko do łóżeczka od Fisher-Price, ale o tej konkretnej zabawce będzie oddzielny wpis 🙂 ). Warto jednak, aby dziecko musiało się nieco wysilić, popracować nad wydaniem przez instrument dźwięku, dlatego nie kupujcie mu tylko i wyłącznie elektronicznych zabawek, gdzie naciśnięcie klawisza wygrywa całą melodię.

Z czasem możecie rozszerzać “edukację muzyczną” tłumacząc Maluchowi co to za instrument, pytając, czy wie na czym gra i czy chciałby spróbować grać na czymś innym. Ciekawym pomysłem jest wycieczka np. do sklepu muzycznego, gdzie dziecko może zobaczyć “dorosłe” instrumenty albo do filharmonii 🙂 Takie przygotowanie malucha do tego, że instrumenty muzyczne mogą wydawać dźwięki tworzące prawdziwą muzykę może przynieść sporo korzyści w przyszłości.

Na czym “gra” Lord Dżordż ? 🙂 Oprócz wspomnianego już pianinka i kilku typowych grzechotek Młodemu sprezentowaliśmy przepiękne marakasy od Oops 😉

Dedykowane dla dzieci od 6 miesiąca życia. Wykonane są z lakierowanego drewna i są powiedziałabym dość ciężkie – Dżordż na początku machał nimi dość nieporadnie 🙂 Mają jednak ergonomiczny kształt i doskonale leżą w dłoni, zarówno małej, jak i dużej 🙂

Marakasy są pięknie pomalowane i bajecznie kolorowe – my mamy wersję Miasto (piesek i sowa), jest jeszcze dostępny wariant Las (żółw i miś). Najważniejsze jest jednak to, są bezpieczne, ponieważ przy końcach marakasów znajdują się filcowe otoczki, które zabezpieczają przed zbyt głębokim włożeniem trzonka do buzi. A wierzcie mi, trzonek to rewelacyjny gryzak 😉

Zabawka odpowiednia również dla większych dzieci, a ponieważ zapakowana jest w bardzo estetyczne pudełko, świetnie sprawdzi się jako prezent (podobnie jak inne zabawki tej marki 🙂 )

Marakasy wydają przyjemne, rytmiczne dźwięki. Nie jest to instrument głośny, ani drażniący, więc jako rodzice powinniście być zadowoleni 🙂

Drugi zestaw Dżordża to kastaniety z rączką i tamburyno od HuileToys/Hola. Instrumenty przeznaczone są dla dzieci od 3 miesiąca.

Wykonane z plastiku, są małe (tamburyno 14x13x2,5 cm, kastaniety 13,5×6,5×4,5 cm) i bardzo lekkie.

Instrumenty są bardzo kolorowe, zdobi je miła, przyjazna i atrakcyjna dla dziecka grafika (u nas małpka, ale są też inne warianty).

Dźwięki są zdecydowanie głośniejsze niż w przypadku marakasów, co Dżordżowi akurat bardzo się podoba 🙂 Nam nieco mniej 😀

Oba zestawy wydają się – póki co – praktycznie niezniszczalne i odporne na gryząco – ślniącą działalność Pierworodnego 🙂

PS. Pamiętajcie, że dziecięce instrumenty są bardzo proste “w obsłudze” dla Was, ale dla Malucha to kolejne wyzwanie 🙂 Ma być to przede wszystkim świetna zabawa, dlatego nigdy go nie przymuszajcie do grania (ani do jakiejkolwiek innej zabawki, nawet jeśli kosztowała majątek).

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

[/expander_maker]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.