Gówniany problem, czyli dlaczego Dżordż nie spaceruje po trawie

No może nie do końca nie chodzi, ale żeby mógł się wyszaleć na takowym musimy się nieźle nagimnastykować – a to pojechać do Manufaktury, a to wpaść na Off Piotrkowska, a to wykupić bilet do Ogrodu Botanicznego. Bo trawniki na moim retkińskim osiedlu niestety odpadają. A dlaczego?

Ujmując to dość dosadnie – bo są zasyfione, zaśmiecone i obsrane na potęgę. Pełno na nich petów, kapsli, szkła i innych mniejszych lub większych śmieci. No i oczywiście kup. Psich kup.

UWAGA – POST ZAWIERA ZDJĘCIA PSICH KUP, KTÓRE MOGĄ BYĆ NIEODPOWIEDNIE DLA WRAŻLIWYCH OSÓB !

Ja naprawdę kocham psy, serio. I staram się zrozumieć, że ktoś w bloku, w mieszkaniu max 53 m kwadratowe mieszka sobie z owczarkiem kaukaskim, malamutem, dogiem, choć więcej zrozumienia mam dla właścicieli jamników czy yorków.

Ale jakiego psa byś nie miał/a, bardzo Cie proszę – schyl swoje szlachetne cztery litery i sprzątnij efekt pracy jego jelit i zwieracza. To naprawdę nie jest kupa roboty. Ale jeśli dla Ciebie jest – trzymaj w domu chomika, rybki albo cholernego żółwia. Albo nie wychodź z psem z domu, skoro Ci to nie przeszkadza, to może niech ten uroczy kloc stanowi ozdobę salonu lub kuchni.

Jak Wam się nie zbiera na wymioty, kiedy widzicie te obsrane metry kwadratowe czegoś, co było pomyślane jako trawnik, a jest zwykłym gównoskwerem? Czy spacerując ze swoim Maksiem, Fafikiem, czy Funią odczuwacie jakąś dziwna przyjemność wdeptywania w odchody, być może pozostawione prze Waszego pupila podczas ostatniego spaceru? W domu też nie spuszczacie wody?

Pomijając kwestie estetyczne, jakże uroczo prezentujące się zimą lub wczesną wiosną, kiedy śnieg stopnieje – te mniejsze i większe pamiątki po spacerze stanowią bardzo duże zagrożenie dla małych dzieci, które są wszystkiego ciekawe, wszystkiego chcą dotknąć, niekiedy spróbować i niestety czasami nawet najbardziej czujny rodzic nie jest w stanie wytrzeć brudnej rączki przed potarciem oka lub wsadzeniem palca do buzi. Są one też groźne dla Waszych pupili. A wiecie dlaczego? Wiecie, co może znajdować się w kupce Waszego kochanego pupilka? Owe niewinne kupki, których nie chce Wam się sprzątnąć, bo lepiej gapić się w komórkę to prawdopodobne siedlisko m.in. tasiemczycy (tasiemiec psi) i glistnicy (glista psia wywołująca toksokarozę), różnych bakterii (głównie salmonella), a także pierwotniaków (wywołujących np. toksoplazmozę). Co więcej, wody podziemne, zbiorniki wodne, rzeki i strumienie przepływające przez miasta, te same, w których tak chętnie kąpiecie się latem, zanieczyszczane są bakteriami fekalnymi pochodzącymi własnie z psich odchodów, szczególnie po intensywnych opadach. Miłej kąpieli 🙂

Może jednak posprzątasz dziś po swoim psie?

Ps. Wszystkie zdjęcia pochodzą z uroczego spaceru po Retkini, tereny spółdzielni Piaski i Botanik.

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.