Każdy Lord jeździć czymś musi, czyli wózki Dżordża

W oczekiwaniu na przyjście Młodego na świat spędziliśmy wiele czasu wybierając wózek. Była to jedna z bardziej przemyślanych decyzji – w końcu nie jest to mały wydatek – i kiedy w końcu dokonaliśmy wyboru, wydawało nam się, że po pierwsze, wybraliśmy extra sprzęcior, a po drugie, że to będzie ten jeden jedyny, który starczy na całe trzy lata. Czyli do tej magicznej daty, kiedy to zakładamy, że dziecko wózka już nie potrzebuje. No cóż, nic bardziej mylnego 😀

ANEX SPORT Q1 SP14 FOXY GŁĘBOKO SPACEROWY

Nasz pierwszy wybór. Miał być też wyborem ostatnim. No cóż… nie był 😉 Z kilku powodów.

Anex to marka polska, która produkuje wózki ze średniej i wyższej półki. Wózki Sport to konstrukcje głęboko-spacerowe 2w1 (z możliwością rozbudowy do wariantu 3w1, czyli poszerzenia o fotelik samochodowy). Miało być zatem nieco patriotycznie 😉 , solidnie i załatwić miało wszystkie nasze potrzeby. Od strony wizualnej wózek prezentował (i nadal prezentuje) się fantastycznie 🙂

Parametry techniczne

Waga stelaża z kołami9,2 kg
Waga gondoli5 kg
Waga wsadu spacerowego5,6 kg
Waga wózka w wersji głębokiej14,2 kg
Waga wózka w wersji spacerowej14,8 kg
Wymiary po złożeniu stelaża z kołami (dł/wys/szer)78cm / 35cm / 60cm
Wymiary gondoli wewnątrz85cm/35cm/24cm
szerokość siedziska34 cm
zakres regulacji wysokości rączki75-107cm
Całkowita wysokość wózka z gondolą123cm
Rozstaw osi60cm
montaż siedziska w dwóch kierunkachtak
sposób regulacji wysokości rączkiłamana
możliwość wpięcia fotelika samochodowegotak

W wózkowym zestawie otrzymujemy:

  • Ramę wózka z kołami
  • Gondolę + materacyk ortopedyczny + okrycie
  • Siedzisko spacerowe + okrycie
  • Kosz na zakupy
  • Torbę pielęgnacyjną
  • Moskitierę
  • Pokrowiec przeciwdeszczowy

Wózek przeznaczony jest dla dzieci w wieku od 0 do 36 miesięcy o wadze max 15 kg.

Wózek, oprócz tego, że prześliczny, na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie bardzo solidnego, masywnego, który jest w stanie wiele wytrzymać. To, plus solidna amortyzacja powinny sprawić, że maluch podczas jazdy ma warunki naprawdę komfortowe. I rzeczywiście, podczas jazdy naszymi dalekimi od ideału chodnikami Młody raczej żadnych wstrząsów nie odczuwał, co było szczególnie istotne podczas dłuższych spacerów połączonych z drzemką.

Jak można wyczytać z tabeli, wózek do najlżejszych nie należy i był to problem, ponieważ mieszkamy na drugim piętrze, bez windy niestety. Wnoszenie i znoszenie, czy to przeze mnie, czy przez babcie było nieco kłopotliwą sprawą. Dla osób domkowych lub z windą ten problem odpada, bo przy innych aspektach użytkowania wózka waga w zasadzie nie ma znaczenia, bo Anex Sport to wózek wyjątkowo zwrotny, a ponieważ jazda nim jest bardzo płynna, co do zasady łatwo się go prowadzi.

To naprawdę stanowi największą zaletę wózka – amortyzacja, łatwość prowadzenia i komfort jazdy 🙂 Nie czuć nierówności terenu, podobnie jak ciężaru wózka wraz z pasażerem. Jazda jest niesamowicie cicha. Rezultat osiągnięto dzięki podwójnej amortyzacji -mamy tu bowiem amortyzowane ramowo zawieszenie w możliwością regulacji oraz amortyzację sprężynową na kołach wózka, a do tego przednie i tylne pompowane koła.

Problem z prowadzeniem Anexa pojawiał się przy, występującej na łódzkich osiedlach zaskakująco często, krzywej – czytaj: pochyłej – nawierzchni, kiedy to wózek zwyczajnie znosiło na jedną stronę, a jego waga nie pomagała go utrzymać.

Rama wózka jest wykonana z aluminium i po złożeniu zajmuje stosunkowo niewiele miejsca. Koła, zarówno przednie, jak i tylne, są pompowane i obrotowe, choć istnieje możliwość blokady przednich kół do jazdy na wprost. Centralny hamulec umieszczono na osi z tylnymi kołami.

Do montażu gondoli i spacerówki zastosowano system ONE CLICK MOVE. Umożliwia on ich łatwe zamontowanie i zdemontowanie na ramie wózka. Generalnie rozkładanie i składania stelaża przebiegało bezproblemowo (składamy go poprzez podciągnięcie równocześnie 2 plastikowych elementów po obu stronach rączki, przy czym jedna z tych dźwigni zabezpieczona jest blokadą, którą podczas składania należy wcisnąć w celu odblokowania). Złożony stelaż zabezpieczony jest blokadą, która zabezpiecza przed niekontrolowanym rozłożeniem stelaża). Montaż gondoli podobnie. Więcej trudności mieliśmy z montażem siedziska spacerowego – dość często nie chciało zaskoczyć i wymagało użycia sporego nacisku, żeby “kliknęło”.

Gondola jest dość duża i przestronna, jej wnętrze wyściełane jest tkaniną EcoTex 100% bawełny. Taka tkanina m.in. nie wywołuje alergii i przepuszcza powietrze. W gondoli znajdziemy oddychający materacyk ortopedyczny. Oparcie gondoli można regulować za pomocą zewnętrznego regulatora pod spodem gondoli. W naszym przypadku okazało się to możliwością teoretyczną, bo mechanizm jakoś nie chciał działać. Nie uznałam tego za jakiś specjalny powód do reklamacji, bo też nie zamierzałam z regulacji korzystać, w końcu taki maluch powinien leżeć całkowicie na płasko. Przetestowałam tę opcję z czystej babskiej ciekawości.

Budka gondoli ma wystawiany pojedynczy daszek, aby bardziej zakryć malucha latem trzeba zainwestować w parasolkę lub pobawić się np. z pieluszką tetrową, z której to opcji skorzystaliśmy. Nie da się się też (jeśli jestem w błędzie i zwyczajnie nie daliśmy rady technicznym zawiłościom – przepraszam) całkowicie budki zdemontować, ani też złożyć jej “na płasko”, co w przypadku upalnych dni mogłoby być przydatne. Materiał z którego wykonano daszek jest dość gruby i zimą sprawdza się świetnie, przy nawet większym deszczu (nie mówię oczywiście o dwugodzinnym spacerze w taką pogodę 😉 ). Okazał się wystarczającą ochroną, ale na upalne lato wydawał się nieco za gruby. Budka gondoli wyposażona jest co prawda w odkrywany panel wentylacyjny (po odpięciu materiału mamy panel siateczkowy) dla poprawy przepływu powietrza, ale opcja ze złożeniem budki na płasko byłaby mile widziana. Rączka do gondoli umieszczona jest w jej budce. Minusem jest sposób opuszczania daszku – wymaga dwóch rąk, ponieważ konieczne jest wciśniecie przycisków po obu stronach gondoli jednocześnie i pchnięcie daszku. Niestety, zdarzało się, że przyciski się zacinały. Jakoś przy zakupie specjalnie się nad tym nie zastanawiałam, ale w praktyce okazało się to rozwiązaniem nie do końca wygodnym, przynajmniej z mojego punktu widzenia jako osoby poniżej 170 cm wzrostu. Dla osoby jeszcze niższej wnoszenie takiej gondoli po schodach może być naprawdę niewygodne. No i trudno jakieś zabawki do wózka przyczepić 😉 Dużym plusem okazało się za to specjalne przykrycie gondoli, które jest zapinane na zamek błyskawiczny z dodatkową wyższą osłoną dopinaną do budki na zatrzaski – nic nie spada, wiatr niczego nie zwieje i maluchowi jest cieplej 😉

ANEX SPORT 2W1 WÓZEK DZIECIĘCY SP14 FOXY
ANEX SPORT 2W1 WÓZEK DZIECIĘCY SP14 FOXY

Jak widać, wersja głęboka Anexa raczej nas zadowoliła. Problemem okazała się spacerówka.

Siedzisko spacerowe, z możliwością montażu w obu kierunkach jazdy, jest dość duże i ma specjalną wyściółkę/wkładkę – chyba po to, by tym mniejszym maluchom siedziało się wygodniej. Kiedy Młody nieco już urósł i zapakowany został w kombinezon zimowy musieliśmy ją wyjąc, bo było mu zwyczajnie za ciasno.

Podobnie jak w przypadku gondoli, również i tutaj w budce znajdziemy odkrywany panel wentylacyjny. Co do budki, rozkłada się ona niby aż do samej barierki ochronnej, ale dziecko i tak nie jest całkowicie osłonięte. To był kolejny powód, dla którego zdecydowaliśmy się na zakup innego wózka.

Skoro już wspomniałam o barierce, jest ona zdejmowana, odchylana i regulowana. Do barierki mocowany jest dodatkowy krokowy pas zabezpieczający.

W teorii w spacerówce mamy możliwość regulowania podnóżka oraz – co chyba ważniejsze – regulowania kąta oparcia. Z tym mieliśmy spory problem i był to kolejny z powodów decyzji o kupnie nowego wózka. Oparcie miało być regulowane w 4 pozycjach za pomocą zapadki z tyłu oparcia. W praktyce… hmmm… można chyba uznać, że były to dwie pozycje – półleżąca i leżąca – prawie – na płasko. Jakoś nasz egzemplarz nie bardzo przewidywał siedzenie, a opcja leżenia na płasko niestety tu nie istnieje – jest to własnie ta pozycja prawie na płasko.

W siedzisku spacerówki zastosowano 5-cio punktowe pasy bezpieczeństwa z otulinkami na ramiona. System regulacji pasów był absolutnie beznadziejny – przesuwamy jakieś klamerki z tyłu oparcia, pod poszyciem, “na czuja”, co przy dziecku siedzącym spokojnie jest mało wygodne, a co dopiero przy bardziej “awanturującym się”. Niestety, mimo zaciągnięcia pasów, szybciutko tworzyły tak ogromne luzy, że Młody mógł z łatwością się z nich oswobodzić, ale na szczęście nie miał takich pomysłów. Problemem było też to, że zsuwał się z siedziska spacerówki do zdecydowanie niewygodnej pozycji.

Plusem jest duży pokrowiec ochronny na nogi dołączony do siedziska spacerówki, z mocowaniem na napy.

Na koniec kilka słów o torbach. Plecako – torba pielęgnacyjna do zawieszenia przy rączce była dość pakowna, ale nie zaszkodziłoby, gdyby była jednak nieco większa 😉 Natomiast fajnym rozwiązaniem był zamykany na ekspres kosz zakupowy, dość spory, pakowny i wytrzymały, stabilnie osadzony na wygodnej w użytkowaniu wysokości. Małym problemem był jednak sposób mocowania. Otóż za mocowanie służą suwaki zapinane wokół elementów ramy wózka. I o ile nie musicie kosza ciągle odpinać, nie jest to problem. Natomiast mocowanie lub zdejmowanie wypakowanego kosza po zniesieniu wózka na parter lub aby wnieść go na któreś tam piętro jest uciążliwe.

Finalnie dość szybko okazało się, że będzie nam potrzebna inna, lżejsza spacerówka, przede wszystkim ze względu na nasz wakacyjny wyjazd zagraniczny, kiedy Młody miał 7 miesięcy. A że lecieliśmy w rejony słoneczne potrzebowaliśmy czegoś z dobrym, osłaniającym dziecko w całości zadaszeniem. Anexa stosowaliśmy jeszcze w okresie późnojesiennym i zimowym, do spacerów po osiedlu, którym zazwyczaj towarzyszyła drzemka. Przydawała się wtedy jego amortyzacja. Ale kiedy jechaliśmy komunikacją miejską, w odwiedziny czy do centrum handlowego, towarzyszył nam już kolejny nabytek. Było zwyczajnie łatwiej (ach ta amortyzacja 😉 ).

Podsumowując, Anex Sport był to bardzo ładny wózek, świetny w prowadzeniu, mimo wagi, z super amortyzacją, który generalnie bardzo dobrze sprawił się – mimo kilku minusów – jak wózek głęboki. Natomiast wersja spacerowa okazała się totalną porażką i skłoniła nas do zakupu nowego wózka. Czy było warto wydać 2200 zł na ten model? Zdecydowanie nie. Czy kupiłabym go jeszcze raz? Odpowiedź jest chyba oczywista – nie. Mam nadzieję, że nowsze modele Anexa są lepsze, ale chyba przy kolejnym dziecku nie zdecydowałabym się zweryfikować tego założenia w praktyce.

Wózek spacerowy VIRAGE EASY GO

Zdjęcie: https://easy-go.com.pl/product/wozek-spacerowy-virage/

Nasz drugi, jak się okazało jednak przedostatni 😉 , wózek, który generalnie spełnił nasze, względem niego, oczekiwania. Sprawdzał się w tych okolicznościach, do których został zakupiony.

Kolejna polska produkcja. Easy Go Virage to bardzo wygodna, średnich rozmiarów, przystępna cenowo (ok. 700 zł), choć nie pozbawiona kilku wad spacerówka. I do tego całkiem ładna 😉 Zwłaszcza w tym cudnym kolorze, który wybraliśmy 😀

Waga 8,60 kg
Wymiary po rozłożeniu z kołami96cm/56cm/101cm
Wymiary po złożeniu z kołami (d/s/w)90cm/56cm/49cm
Wymiary po złożeniu bez kół80cm/48cm/25cm
zakres regulacji wysokości rączkibrak
sposób regulacji wysokości rączkibrak
Szerokość siedziska40 cm
Wysokość oparcia44 cm
Głębokość siedziska22 cm
Długość podnóżka21 cm
montaż siedziska w dwóch kierunkachnie
możliwość wpięcia fotelika samochodowegotak

W wózkowym zestawie otrzymujemy:

  • ramę wózka z kołami i siedziskiem
  • dwustronny materacyk lato – zima
  • folię przeciwdeszczową z wywietrznikami (zasłania całą tapicerkę wózka)
  • pakowną torbę (wymiary 30x38x15cm), z możliwością przekształcenia jej w przewijak
  • pokrowiec na nóżki
  • uchwyt na butelkę
  • pojemny kosz na zakupy

Kupiliśmy go w poszukiwaniu czegoś zdecydowanie lżejszego niż Anex, jednoczęściowego, z myślą o wyjeździe wakacyjnym wiążącym się z lotem samolotem – a zatem czegoś, hmmm, dość kompaktowego, z czym łatwo da się przemieszczać po lotnisku i łatwo będzie zabrać w taką podróż. A jednocześnie dostosowanego do bobika w wieku 7 miesięcy. Easy Go zdawał się do tego idealny.

Easy Go Virage to wózek spacerowy, typowo miejski, przeznaczony dla dzieci w wieku od 0 do 36 miesięcy. Między innymi dzięki regulowanej wysokości pasów naramiennych, dostosowanej również dla dzieci poniżej 6 miesiąca życia. Szerokie siedzisko certyfikowane jest dla dzieci już od narodzin. Regulacja oparcia jest kilkustopniowa, łącznie z pozycją leżenia na płasko i co ważne – możecie je regulować jedną ręką 😉 Regulacja podnóżka jest 2- stopniowa: albo jest złożony, albo nie 🙂 Pasy są pięciopunktowe i łatwo je wyregulować – w przypadku Easy Go nie mieliśmy jakichkolwiek problemów.

System składania wózka jest bardzo prosty w obsłudze i wygodny – możemy go złożyć jedną ręką, choć chwilę trzeba poćwiczyć 🙂 Wózek składa się wraz z barierką i budką, a automatyczna blokada złożonego wózka zdecydowanie ułatwia jego przenoszenie. Po złożeniu zajmuje niewiele miejsca, zwłaszcza, gdy zdemontujemy koła – to plus przy transporcie dowolnym środkiem lokomocji.

Stelaż wózka wykonany jest z aluminium. Wózek jest stosunkowo lekki, co było dla nas ogromną zaletą – zdecydowanie łatwiej się go wnosiło po schodach niż Anexa. Barierka bezpieczeństwa jest łatwa w demontażu, zastosowano też system szybkiego montażu i demontażu kół.

Piankowe, łożyskowane koła należą do tych mniejszych (średnica przednie 16 cm/ tylne 19 cm). Przednie koła są obrotowe z możliwością blokady. Wózek prowadzi się dobrze, łatwo, ale nie tak płynnie jak Anex. Amortyzacja całkiem przyzwoita, ale pamiętajmy – jest to wózek typowo miejski i co do zasady najlepiej sprawdza się na równych nawierzchniach.

Do ogromnych zalet Easy Go Virage należy rozbudowana budka przeciwsłoneczna z dodatkową sekcją i daszkiem, dzięki czemu jesteśmy w stanie osłonić dziecko od słońca praktycznie w całości. I to jednym ruchem 😉 Świetnym rozwiązaniem okazało się okienko w budce, dzięki któremu możemy obserwować osłonięte dziecko np. w trakcie drzemki. W tylnej części budki znajduje się również praktyczna kieszonka.

Kosz na zakupy jest całkiem duży i ma okienko zamykane na rzep, które ułatwia wyciąganie rzeczy nawet przy oparciu rozłożonym na płasko. Trzeba jednak uważać, być nic przez nie nie wypadło 😉 Torba jest duża, ma wyjmowany organizer i łatwo można ją przekształcić w przewijak.

Minusy? Jest kilka, z czego dwa dość poważne. Zacznijmy od tych mniej istotnych. Po pierwsze, dość niska rączka, bez możliwości regulacji. Mnie pasowała, dla Pana Męża była już ciut za nisko. Po drugie, koła są “piankowe”, no i jako takie zużywają się dość szybko. Chyba oczekiwanie, że taki wózek starczy przy częstym użytkowaniu na 3 lata jest jednak przesadą. Ale przy zakupie nie mieliśmy takich oczekiwań. Gorzej, że np. hamulec po roku zaczął się zacinać i to w obie strony. Ze zdecydowanie bardziej istotnych wad – wózek jest źle wyważony. Jeśli powiesimy na rączce mocno wypakowaną, dość ciężką torbę, wózek leci do tyłu, zwłaszcza przy oparciu rozłożonym do pozycji leżącej. Przy mniejszym dziecku to niezbyt bezpieczne. Ale pamiętając o tej wadzie, można problemu uniknąć. Największą wadą Easy Go był dla mnie fakt, że dziecko z pozycji leżącej jest w stanie samo się wyprostować – nie ma w nim bowiem blokady poszczególnych ustawień oparcia. 

Podsumowując, jest to generalnie wózek lekki (choć oczywiście znajdziecie lżejsze 😉 ), wygodny zarówno dla dziecka, jak i dla opiekuna, funkcjonalny i dobrze wyposażony, stworzony z myślą o wykorzystywaniu go w mieście, przez osoby ceniące sobie kompaktowy rozmiar. I pod tym względem sprawdza się on znakomicie. Odbył z nami dwie podróże zagraniczne do słonecznych, południowych rejonów i zdał egzamin, zarówno jeśli chodzi o podróżowanie samolotem, jak i użytkowanie w wakacyjnych kurortach (lekkość, bardzo duża budka będąca świetną osłoną przed słońcem, oparcie rozkładane na płasko). Jest to wózek zwyczajnie praktyczny. Przy intensywnym użytkowaniu raczej by trzech lat nie przetrwał, ale za taką cenę chyba nie należy tego oczekiwać. Ma kilka wad, ale tak naprawdę tylko jedna powoduje u mnie wahanie, co do ponownego zakupu (brak blokady oparcia), ale mimo wszystko raczej jestem na tak 🙂

OMNIO V2 

Do trzech razy sztuka 😉 Omnio 2 to nasz ostatni wózkowy nabytek.

Ten wózek kupiliśmy już z myślą nie o codziennym użytkowaniu, a raczej o dłuższych wyjściach, wycieczkach, czy też wyjazdach. Czyli przy takich okazjach, kiedy możemy oczekiwać, że nawet cztero czy pięciolatek opadnie z sił, będzie potrzebował odpoczynku, może nawet drzemki, a nam średnio uśmiecha się transportowanie “słodkiego ciężaru” na własnych rękach 😉 Z takim założeniem Omnio to wózek idealny.

Waga 7,5 kg
Wymiary po rozłożeniu z kołami96cm/56cm/101cm
Wymiary po złożeniu z kołami 53cm/41cm/28 cm
Wymiary po złożeniu bez kół53cm/41cm/22cm
zakres regulacji wysokości rączkiod 81 – 103cm
sposób regulacji wysokości rączkiskokowo 
Szerokość siedziska30 cm
Wysokość oparcia51 cm
Głębokość siedziska21 cm
Długość podnóżka25 cm
montaż siedziska w dwóch kierunkachnie
możliwość wpięcia fotelika samochodowegonie

W wózkowym zestawie otrzymujemy:

  • ramę wózka z kołami i siedziskiem
  • folię przeciwdeszczową
  • pokrowiec podróżny (do użycia także w przypadku trybu plecakowego)
  • kosz na zakupy

Tym razem jest zatem nieco bardziej oszczędnie 😉

W teorii jest to wózek przeznaczony dla dzieci już od 6 miesiąca aż do 5 roku życia. Cóż, półrocznego dziecka chyba bym jednak trochę się bała nim wozić, co innego stabilnie siedzącego roczniaka. Za to druga część widełek jest po prostu bajeczna i dość rzadko na rynku spotykana – wózek nawet dla 5-latka 😀 Nośność siedziska wynosi bowiem aż 22 kg! Do tego udźwig kosza zakupowego – 3 kg w koszu oraz 2 kg w kieszeniach (umieszonych pod regulacją oparcia). Razem 27 kg, wow!

Co oprócz nietypowo pokaźnego udźwigu czyni Omnię wózkiem wyjątkowym? Koła! Są niesamowite 😉 I świetnie sprawdzają się na każdym terenie. Testowaliśmy go i na oblodzonym chodniku, na chodniku dziurawym, na błotnistej parkowej ścieżce, której bliżej było do off-roadu niż alejki i na kostce brukowej. Daje radę bez problemu, choć na bruku trochę trzęsie 😉

Przednie koła w Omnii są naprawdę niezwykłe. Co prawda są one ustawione wyłącznie do jazdy na wprost, ale za to skręcają obrotowe wrzeciona (czyli te wałeczki widoczne na zdjęciach), z których są one zbudowane. To właśnie dzięki nim wózek skręca tak samo łatwo niezależnie od powierzchni po której go prowadzimy 😉 Ponieważ same koła nie muszą się obracać na boki, nie ma ryzyka, że wózek zablokuje się gdzieś na nierównym podłożu. Każde z przednich kół składa się z 12, ułożonych naprzemiennie w dwóch rzędach wrzecion. Oprócz tego przednie koła są amortyzowane. Tylne są już kołami wyglądającymi bardziej standardowo. Zrobione są z wytrzymałej gumy, są dość szerokie i ustawione do jazdy na wprost. Zarówno przednie, jak i tylne koła mają średnicę 15 cm i posiadają błotniki. Wszystkie koła można łatwo zdemontować. Jedyna wadą kół w Omnii, jaka przychodni mi do głowy jest to, że jazda jest trochę głośnia 😉

Z naszych trzech wózków ten prowadzi mi się chyba najlepiej. Nie dość, że sam jest lekki, to jeszcze lekko jedzie i to w zasadzie niezależnie od podłoża. Jedynym, niewielkim minusem, jest skrętność wózka. Przede wszystkim z powodu konstrukcji kół wprowadzenie go w skręt wymaga nieco więcej siły, zwłaszcza w porównaniu z jazdą naprzód. Przeszkadza to nieco na samym początku, kiedy “uczymy” się wózka, potem człowiek się zwyczajnie do tego przyzwyczaja i zachwala jego zwrotność 🙂 Niektórzy (czytaj: Pan Mąż) mogą nieco narzekać na hamulec. Ja co prawda nie mam takich problemów, Małżonek natomiast permanentnie naciska na hamulec podczas prowadzenia wózka. Hamulec znajduje się co prawda tam, gdzie zazwyczaj, pomiędzy tylnymi kołami (łatwo go dostrzec – jest czerwony), ale coś w jego położeniu sprawia niektórym problemy 😉 Mój problem z hamulcem polega natomiast na tym, że naciska się go dwustopniowo. Ponieważ dopiero przy drugim stopniu koła są zablokowane, trzeba uważać, by zarówno wciskając hamulec, jak i go zwalniając robić to do końca. Inaczej możemy jeździć na hamulcu zaciągniętym w połowie, co mnie osobiście często się zdarza 😀

Pewną niedogodnością, wynikającą z konstrukcji wózka i chyba raczej trudno decydując się na zakup takiego wózka mieć o to pretensje, jest mikroskopijny rozmiar kosza na zakupy. On naprawdę jest tak mały, że niemal nic do niego nie wchodzi, zwłaszcza kiedy pasażer zajmuje siedzisko. Jest to raczej kosz na drobiazgi, podstawowe akcesoria. A poza tym jego umiejscowienie gwarantuje wam ochlapanie zawartości przy jeździe po błotnistym terenie czy pokrytym chlapą chodniku. Zostaliście ostrzeżeni 😉 Na szczęście sam kosz można łatwo odczepić i wyprać. Zresztą cała tapicerka jest łatwa w czyszczeniu – można ją odpiąć i wyprać. Zarówno tapicerka wózka, jak i sama budka są wodoodporne.

Budka, podobnie jak w pozostałych przedstawionych przeze mnie wózkach (o czym, zdaje się, nie wspomniałam wcześniej) posiada ochronę anty-UV (50+ UPF). W budce znajduje się także okienko pozwalające zobaczyć co też porabia pasażer, przedłużenie antysłoneczne – istnieje możliwość pochylania budki do przodu, aby zwiększyć ochronę przed promieniami słonecznymi. Nie ma się jednak co oszukiwać, budka w tym wózku nie należy do okazałych. Dla większego dziecka jest ok (szczególnie kiedy odczepimy tylną część budki od siedziska), ale moim zdaniem, dla półrocznego malca to zdecydowanie za mało. Zwłaszcza jeśli planujecie wakacyjny wyjazd w rejonach mocno nasłonecznionych. Jeśli nie jest nam potrzebna, budkę można całkowicie odpiąć.

Siedzisko, na co być może zwróciliście już uwagę, jest w Omnii położone wyjątkowo nisko, jakieś 30 cm nad ziemią. Dla większych, samodzielnych dzieci jest to fantastyczne rozwiązanie – mogą one same do zwózka wchodzić i z niego schodzić (w czym znacząco pomaga składany, plastikowy podnóżek, służący również za stopień). Dżordżowi bardzo się takie rozwiązanie podoba 🙂 Oparcie ma aż 51 cm długości, natomiast budka umieszczona jest znacząco powyżej siedziska, dlatego wózek świetnie sprawdzi się przy wysokich dzieciach. Oparcie w Omnii nie rozkłada się całkowicie na płasko. Możemy je maksymalnie opuścić do pozycji półleżącej (kąt ok. 25 stopni), która już dla rocznych dzieci jest wygodną pozycją do drzemki. Regulacja siedziska jest płynna, sami decydujemy o stopniu nachylenia, ale wymaga ona użycia dwóch rąk. Ot, mała niedogodność.

Nie ma tu pokrowca na nóżki. Starsze, chodzące już dzieci raczej go nie potrzebują, zapewne stąd jego brak. W grudniu 2019 w Estonii, gdzie wózek nam towarzyszył, w sytuacji, gdy jechaliśmy gdzieś dalej, korzystaliśmy z grubego kocyka i to rozwiązanie było dla nas wystarczające.

Rączka wózka jest w tym przypadku regulowana. Sposób regulacji jest prosty – jest ona wysuwana teleskopowo. Do wyboru mamy aż 5 poziomów, zaczynamy od 81 cm, natomiast najwyższe ustawienie to 103 cm. Aby ustawić pożądaną wysokość wystarczy wcisnąć guzik znajdujący się na rączce, wysunąć rączkę i pościć guzik. Bułka z masłem 😉

Teraz czas na pasy. Jest to wersja 5+1″, czyli 5-punktowe pasy bezpieczeństwa plus dodatkowy, 6 punkt w postaci dodatkowego pasa na wysokości klatki piersiowej, zwiększającego bezpieczeństwo dziecka, a także komfort w trybie plecakowym. Pasy, którymi przypinamy dziecko są bowiem jednocześnie pasami plecakowymi, ale o tym genialnym rozwiązaniu więcej za chwilę. Ponieważ pasy mają dwojakie zastosowanie wyglądają trochę inaczej, niż w innych wózkach. Pasy można oczywiście łatwo regulować (mamy możliwe 4 wysokości). Opcja regulacji dotyczy zarówno siedzącego dziecka, jak i niosącego wózek rodzica.

Zarówno na budce i pasach naramiennych umieszczono elementy odblaskowe.

Kolejną i chyba już ostatnią cechą świadczącą o wyjątkowości Omnii i czyniącej z niej wózek idealny dla aktywnych i/lub (dość) często podróżujących rodzin jest możliwość złożenia jej do rozmiarów plecaka i zarzucenie na plecy 😀

Plecakowózek nie jest wielkich rozmiarów – po złożeniu wózek ma wymiary spełniające warunki bagażu kabinowego w samolocie, jeśli zatem nie chcecie wózka oddawać do luku bagażowego, nie musicie 😉 Tym bardziej, że w pakiecie otrzymujemy podróżny pokrowiec posiadający rączkę, do którego możemy zapakować również koła.

Składanie i rozkładanie wózka jest dość skomplikowane. Najlepiej najpierw zapoznać się z instrukcją. Kiedy nabierze się wprawy, wózek można rozłożyć nawet jedną ręką. Najpierw zdejmujemy blokadę z dwóch stron, a następnie pociągnąć rączkę do góry jednocześnie trzymając nogę na hamulcu. Jeśli usłyszymy kliknięcie, co oznacza, że wózek się zablokował, możemy rozłożyć podnóżek i ustawić rączkę na pożądanej wysokości. Złożenie wózka wymaga w pierwszej kolejności złożenia rączki i podnóżka, a następnie przekręcenia czerwonych uchwytów umieszczonych nad tylnymi kołami i pociągnięcia stelaża wózka w dół. Aby zablokować złożony wózek i zabezpieczyć go przez rozłożeniem, należy docisnąć rączkę do ramy. Po złożeniu wózek stoi sam, nie musimy go o nic opierać. Tak złożony wózek możemy już jako pakunek założyć na plecy. Można go zapakować w pokrowiec – wtedy możemy go nosić jako plecak lub nieść za rączkę, jak komu wygodnie. nie musimy nawet odpinać budki – musi być wtedy jednak postawiona do góry.

Podsumowując, jeśli jesteście aktywni, sporo podróżujecie, Wasze dziecko nie jest już maluszkiem, nie potrzebujecie masy gadżetów i szukacie lekkiego, kompaktowego wózka, w którym dziecko może chwile odpocząć, to jest to wózek idealny 😉 Twoje dziecko umie już chodzić, ale też jeszcze potrzebuje czasem usiąść w wózku – to Omnio v2 jest tym wózkiem, którego szukacie. Jest dosyć głośny, ma mały koszyk i jego składanie/rozkładanie nie należą co prawda do najłatwiejszych, ale funkcjonalność wynagradza te niedogodności z nawiązką 🙂

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.