Kiedy dziecko śpi – skrótowiec popkulturalny # 37

Wakacji nadszedł już czas, więc w Skrótowcu też będzie dziś o wakacjach. Ale o tych już dawno minionych, być może nie do końca zapomnianych, ale z pewnością przesłoniętych przez tragiczne wydarzenia, które nastąpiły tuż po nich. Dziś zatem kolejna podróż w czasie, tym razem czekają

WAKACJE 1939

Autor: Anna Lisiecka

Wydawnictwo: Muza 2019, str. 544.

Wakacje 1939 to fascynująca, nostalgiczna podróż do czasów, które przeminęły bezpowrotnie, którą czytało mi się zdecydowanie za szybko. Można powiedzieć, że lektura tej książki była rzeczywiście jak wakacje – ani się obejrzałam, a już koniec 😉

A nie jest to pozycja cienka, o nie 🙂 Książka to kilkaset stron tekstu, zdecydowanie nie brakuje tu zdjęć (to ogromny plus, pozwala lepiej poczuć klimat tamtych lat), dla bardziej dociekliwych jest też bibliografia.

No dobrze, a co prócz mnóstwa zdjęć znajdziemy w środku? W zasadzie niemal dokładnie to, co obiecuje nam okładka, czyli opis tego, jak wakacje, choć nie tylko te z 1939 roku, spędzały elity II Rzeczypospolitej: wojskowi, politycy, literaci, artyści… A zatem ludzie z pierwszych stron gazet. Autorka wykorzystuje szereg relacji prasowych, wiele pamiętników i dzienników, stąd książka ma niekiedy bardziej taki… hmmm… osobisty charakter. O “zwykłych ludziach” za wiele w tej książce nie znajdziecie (choć i oni na kartach książki się pojawiają), choćby z tej prostej przyczyny, że albo był to dla nich okres intensywnej pracy (zwłaszcza dla mieszkańców wsi), albo na wyjazdy zwyczajnie nie było ich stać. Co innego śmietanka towarzyska dwudziestolecia… Tym ludziom czasu zdawało się starczać na wszystko. Środków zresztą, jakimś cudem, także.

W przedstawianym okresie wyjazd był przedsięwzięciem kosztownym, o czym z Wakacji… także możemy się dowiedzieć, autorka bowiem zamieściła w książce nie tylko informacje o cenach, ale i o zarobkach niektórych grup zawodowych. Porównanie pensji np. pułkownika i urzędnika państwowego daje nam jako takie pojecie o tym, na co można było sobie w dwudziestoleciu pozwolić.

Anna Lisiecka przedstawia nam najmodniejsze miejscowości i najpopularniejsze wakacyjne destynacje, opisuje miejsca, w których się w tamtych czasach bywało i bywać wypadało. Pisze o organizacji turystyki masowej, powstawaniu kurortów, o tym, czym podróżowano i wreszcie, jak podczas wywczasów wypoczywano. Lekkie pióro, styl i bogactwo fragmentów dzienników, pamiętników itp. wraz ze zdjęciami pozwalają poczuć wyjątkowy klimat tamtych miejsc i chwil.

O kim możemy w książce poczytać? Z jej kart płyną niemal same słynne nazwiska… Dowiemy się jak wypoczywali m.in. Witkacy, Maria Dąbrowska, Józef Beck, Prezydent Mościcki, generał Sikorski, Zofia Nałkowska, Witold Gombrowicz, Wojciech Kossak, Magdalena Samozwaniec i wielu, wielu innych… Dużym plusem publikacji jest zamieszczenie skróconych informacji o dalszych, wojennych i powojennych, losach większości jej bohaterów.

Kilka akapitów wyżej wspominałam, że autorka nie ograniczyła się wyłącznie do wakacji roku 1939. Pisze ona bowiem o swoich bohaterach również w latach wcześniejszych, a także prezentuje zarys historyczny najważniejszych miejscowości letniskowych, przez co książka wydaje się pełniejsza i bardziej kompletna, choć niektórzy mogą jej zarzucić zbytnie odbieganie od tematu.

Nam, czytelnikom znającym historię, mimo przyjęć, spacerów, wycieczek, kąpieli nie tylko słonecznych, ciągle z tyłu głowy siedzi nieuchronnie zbliżająca się tragedia, która mąci nastrój beztroski płynący z lektury… Nie jest jednak tak, że autorka kwestię wojny pomija. Wręcz przeciwnie, nadchodząca wojna w książce obecna jest cały czas, pokazana z perspektywy bohaterów, którzy zagrożenia przeważnie nie doceniali i nie wyczuwali, niektórzy nawet do ostatnich chwil. Spora tym zasługa niedoinformowania społeczeństwa o faktycznej sytuacji, uprawianej przez władze państwowe propagandy, umacniającej nasze przekonanie o polskiej sile i niemieckiej słabości (jesteśmy silni, zwarci, gotowi; nie oddamy ani guzika) oraz przesadna wiara w nasze ówczesne sojusze. Mało kto przeczuwał zbliżający się dramat, nawet mimo mobilizacji. Aż, wraz z końcem wakacji 1939, skończył się tamten świat.

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.