W podróży #5 Galway, Irlandia

Mam ogromną ogromną słabość do kliku utworów Eda Sheerana z jego trzeciej płyty ÷ (Divide): Castle on the hill i Shape of you oraz oczywiście Galway Girl. A wszystkie one wiążą się z naszą wizytą w Galway 🙂 Dwa pierwsze były wtedy – w pierwszym kwartale 2017 roku – wielkimi hitami, które również w Irlandii grano aż do znudzenia, a trzecia piosenka stała się hitem już po naszym powrocie. Klip za to bardzo przypominał nam o miejscach, które mieliśmy przyjemność zobaczyć na własne oczy w tym fajnym, klimatycznym mieście 😀 A skoro chwilowo podróże zagraniczne nie wchodzą w grę, czy może raczej są dość utrudnione, pozwolę sobie na nieco sentymentalno – wspominkowy wpis o naszej jeszcze przed-Dżordżowej podróży na Zieloną Wyspę i wizycie w mieście, do którego chętnie bym jeszcze wróciła 😉

na ławeczce z Oscarem Wildem i Eduardem Vildem, estońskim pisarzem – wygląda znajomo? 😉 KLIK

Galway położone jest w zachodniej Irlandii i jest stolicą hrabstwa o tej samej nazwie. Jest to czwarte pod względem liczby ludności miasto Republiki (po Dulinie, Cork i Limerick). Wraz z chorwacką Rijeką, w tym roku nosi tytuł Europejskiej Stolicy Kultury.

To jedno z najpiękniej położonych miast Irlandii, a jednocześnie świetna baza wypadowa do odwiedzenia innych rejonów kraju (nam konkretnie chodziło Klify Moheru), powitało nas pogodą – delikatnie mówiąc – paskudną 😀 Fakt, że przemokła mi odzież, co do zasady, przeciwdeszczowa jest chyba tego najlepszym dowodem. Lokalsi mówili nam, że pada zdecydowanie za dużo, nawet jak na Irlandię w marcu 😀 Cóż, chyba wiedzieli co mówią 😉 A ja do tego miałam gigantyczne przeziębienie i żyłam na antybiotykach. Irlandia szybko jednak przywróciła mi zdrowie 😉 Po trzech dniach w zasadzie byłam już zdrowa – w samą porę, bo zaczynaliśmy wtedy już nasz pobyt w Dublinie 😉 Również gorąco polecam i może kiedyś coś o nim napiszę, bo do tego miasta też bym chętnie wróciła 😉

Nazwa miasta Galway pochodzić ma rzekomo od przepływającej przez miasto rzeki Corrib, której nazwa po irlandzku brzmi Abhainn na Gaillimhe (kamienna rzeka).

widok na Wolfe Tone Bridge

No dobrze, to co ciekawego można w Galway zobaczyć? 🙂 Na pewno warto zajrzeć do Galway City Museum, położonego tuż obok Łuku Hiszpańskiego, w którym zobaczyć mona kilka stałych wystaw poświęconych historii miasta. Nie brakuje też wystaw czasowych. Pomijając fakt, że naprawdę lubimy wszelkie muzea, to konkretne było dla nas ratunkiem przed masakrycznym deszczem 😀 W zasadzie niczego innego nie dało się tamtego dnia robić (no chyba, że chodzić po sklepach, ale cały dzień? Nawet ja bym tego nie wytrzymała 😉 … No dobra, wytrzymałabym, gorzej z Panem Mężem i stanem konta 😀 ).

Skoro już wspomniałam o szesnastowiecznym Łuku Hiszpańskim, warto zobaczyć i tę pozostałość murów miejskich 🙂

Będąc w Galway, chyba nie sposób pominąć prostokątny Eyre Square (od nazwiska osiemnastowiecznego burmistrza Edwarda Eyre), a właściwie (od 1965 roku) John F. Kennedy Memorial Park, będący śródmiejskim publicznym parkiem, położonym w centrum miasta i przylegającym do handlowych ulic o wdzięcznych nazwach William Street i Shop Street. Skąd taki patron parku? Być może dlatego, że Kennedy Galway odwiedził i wygłosił przemówienie na Eyre Sqaure 29 czerwca 1963, a więc kilka miesięcy prze śmiercią.

John F. Kennedy Memorial Park, widok na The Browne Doorway z I poł. XVIII w. i fontannę z rzeźbą Galway Hooker

Będąc na Eyre Square warto zwrócić uwagę m.in. na hotel The Hardiman (noszący w przeszłości nazwy Railway Hotel, Great Southern Hotel oraz Hotel Meyrick), zbudowany przez Great Southern Railway Company. Jest to najstarszy nadal działający hotel w mieście. Mam takie ciche marzenie, że podczas kolejnego pobyty w Galway zatrzymamy się właśnie tam. Cóż, człowiek się starzeje i takie klasyczne, komfortowe wnętrza zaczynają się podobać 😉

Hotel Imperial przy Eyre Square, w którym się zatrzymaliśmy

Ostatnim razem zatrzymaliśmy się również w dość starym i położonym przy Eyre Sqaure hotelu Imperial. Pobyt wspominam bardzo miło, mimo choroby 😉 Natomiast jeśli chodzi o gastronomię, polecam pub o zachęcającej nazwie The Kings Head 🙂

Do atrakcji turystycznych miasta z pewnością zaliczyć należy tzw. Hall of the Red Earl (Halla an Iarla Rua), którego zdjęcia mogliście podziwiać na początku wpisu. Jest to pozostałość po najstarszej średniowiecznej osadzie (settlement), jaka ostała się na terenie dzisiejszego miasta. Można ją oglądać przez, zabezpieczającą zabytek, ochronną szklaną ścianę. Hall of the Red Earl zbudowany został w XIII wieku przez rodzinę de Burgo i był to jeden z kluczowych miejskich budynków, służący m.in. poborowi podatków, wymierzaniu sprawiedliwości, urządzaniu przyjęć. Takie połączenie ratusza, sądu i urzędu skarbowego 😉

Przy Shop Street znajdziemy zamek Lynchów (Lynch’s Castle), miejską rezydencję z przełomu XV i XVI wieky należącą do jednego z najznamienitszych rodów Galway. Obecnie budynek należy do Allied Irish Banks.

Lynch’s Castle, fortyfikowany dom z późnego średniowiecza, zbudowany przez jeden z ważniejszych rodów Galway

Niedaleko “zamku” położony jest kościół św. Mikołaja (Church of Ireland St. Nicholas’ Collegiate Church), wybudowany przez Anglonormanów w 1320 roku. Od tego czasu budynek był wielokrotnie rozbudowywany. Dziś jest to największy średniowieczny kościół w Irlandii pozostający “w codziennym użyciu”.

widok na rzekę Corrib z Salmon Wier Bridge
Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Mikołaja oraz Salmon Wier Bridge

Skoro już o kościołach mowa, kolejnym godnym uwagi turysty punktem na mapie Galway jest Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Mikołaja (Cathedral of Our Lady Assumed into Heaven and St Nicholas), będąca jednym z największych i najbardziej imponujących budynków w mieście. A do tego stosunkowo młodym 😉

Budowę (wg projektu Johna J. Robinsona) rozpoczęto bowiem w 1958 (a ukończono siedem lat później), w miejscu w którym znajdowało się wcześniej… więzienie 😀 Pod względem architektonicznym katedra jest budowlą eklektyczną, przeważa jednak neorenesans i styl neoromański.

Warto wybrać się na spacer po kampusie National University of Ireland.

Uczelnię otwarto w 1849 roku jako Queen’s College Galway. Obecną nazwę uczelnia uzyskała w 1997 roku.

Uczelnia położona jest blisko centru miasta, a jej kampus rozciąga się wzdłuż rzeki Corrib. Najstarsza część, tzw. the Quadrangle wraz z Aula Maxima został zaprojektowany przez Johna Benjamina Keane’a.

Jest to replika jednego z kolegiów Uniwersytetu w Oxfordzie, a mianowicie Christ Church. Do jej budowy użyto lokalnego piaskowca. Tu mieszczą się dziś biura Prezydenta uczelni i jego zastępców.

ruiny zamku Menlo

Będąc w Galway, a już na pewno zwiedzając kampus NUI, nie można nie zobaczyć ruin zamku Menlo, znajdujących się nieco poza miastem, na wschodnim brzegu rzeki Corrib. Spacerując po terenach należących do Uniwersytetu, położonych na zachodnim brzegu, mamy na malowniczy, nieco bajkowy zamek Menlo doskonały widok.

ruiny zamku Menlo

W latch 1600 – 1910 była to jedna z rodowych siedzib rodziny Blake, należącej do tzw. Plemion Galway (14 rodów kupieckich, które do XIX wieku dominowały w społeczno – polityczno – gospodarczym życiu miasta). Niestety, w połowie 1910 roku zamek uległ zniszczeniu w wyniku pożaru, w którym zginęła niepełnosprawna córka 14. baroneta oraz dwie służące. Jak widać, zamku nigdy nie odbudowano. Mała ciekawostka – TU możecie zobaczyć jak prezentowałby się dziś (zapewne) zamek gdyby nie tragedia z 1910 roku.

A powyżej widok na Corrib i amatorów wioślarstwa, wśród których jest ona niezwykle popularna 🙂

Na koniec warto chyba wspomnieć o całkiem malowniczym, niewiele ponad kilometrowym Eglinton Canal, nazwanym tak na cześć byłego Lorda namiestnika Irlandii, który, łącząc się z Corrib, wpływa do morza w okolicach Claddagh.

Samo Claddagh jest natomiast dość malowniczą, najstarszą częścią Galway i byłą wioską rybacką. Z Claddagh prowadzi grobla na Mutton Island. Z wysepki, na której nie ma nic prócz oczyszczalni ścieków i latarni morskiej 😉 rozciąga się bardzo przyjemny widok. Za to wieje tam niemiłosiernie 😀

Mam nadzieję, że wycieczka do Galway Wam się spodobała i chociaż trochę zachęciłam Was do odwiedzenia tego miejsca, kiedy zrobi się już nieco normalniej 😉

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.