Kiedy dziecko śpi – skrótowiec popkulturalny #44

Wreszcie jest! Od bardzo dawna niewidziany na blogu skrótowiec 🙂 I to z recenzjami seriali 😉 Niesamowite, ja szybko ten czas leci, aż trudno uwierzyć, że od ostatniego takiego wpisu minęło w zasadzie aż dwa i pół miesiąca… W każdym razie trochę się uzbierało, czas zatem nadrobić zaległości 😉

The Crown sezon 4 (Netflix) 9/10 – ten sezon udał się twórcom wyśmienicie, aż trudno się oderwać. W dużej części jest to z pewnością zasługa nowych dla produkcji postaci – księżnej Diany i premier Margaret Thatcher, zagranych fenomenalnie przez początkującą Emmę Corrin i Gillian Anderson, które w zasadzie kradną cały show. No, może nie do końca cały 😉 Brawa należą się również Joshowi O’Connorowi, który błyszczy jako książę Karol nawet bardziej, niż w sezonie trzecim. Akcja zaczyna się po koniec lat 70. i toczy się aż do roku 1990. Czyli przez cały okres, różnie ocenianych, rządów Żelaznej Damy. Mamy więc nieco niełatwej dla Brytyjczyków, nieodległej historii, rodzinę królewską coraz bardziej oderwaną od rzeczywistości, żyjącej w bańce i skutecznie izolowaną od prawdziwego świata przez urzędniczą armię oraz całe mnóstwo ludzkich dramatów i emocji, od których aż na ekranie kipi. Opowiadana historia wciąga, mimo że wiemy, jak to się wszystko skończy. Tylko czy trzeba było tę opowieść, dość tragiczną, dodatkowo udramatyzować, jakby bez tego nie dość trzymała w napięciu?

The Boys sezon 2 (Amazon Prime) 8/10 – podobnie jak sezon pierwszy, dwójka to nadal brutalna i krwawa, przyprawiona sporą dawką humoru historia o “korpo – superbohaterach” i walczącej z nimi grupce kolesi wraz z jedną kobietą u boku. Rozrywka wciąż jest przednia, ale mimo, że wszystkiego jest więcej, ogląda się sezon drugi niestety nieco gorzej. Z kilku przyczyn. Jednią z nich jest właśnie owo “więcej”. Jest bardziej krwawo, niestety więcej jatki stanowić często ma chyba sposób na odwrócenie uwagi od faktu, że niekiedy wieje nudą. Zapewne z powodu zbyt wielu nie do końca potrzebnych wątków i postaci. Czego najlepszym przykładem jest rozciągnięty na maksa i równie nudny wątek Deepa. Drugą przyczyną jest niewątpliwie zbyt mała obecność na ekranie Billy’ego Butchera, którego nadal fenomenalnie portretuje Karl Urban. Ciężar w drugim sezonie przeniesiono na jego towarzyszy, ale bohater ten (czy też może aktor go odgrywający) ma w sobie tyle charyzmy i tego “czegoś”, że z żalem muszę napisać cała reszta Boysów razem wzięta niestety nie daje rady. Po drugiej stronie barykady jest zdecydowanie lepiej. Nadal błyszczy Anthony Starr jako Homelander, ale show kradnie nowa w tym sezonie Aya Cash w roli Stormfront. Plus, podobnie jak w sezonie pierwszym, twórcy na swój dosadny sposób komentują otaczającą nas rzeczywistość, poruszając pod płaszczykiem czystej, brutalnej rozrywki wiele poważnych, trapiących świat tematów i zmuszając widza do refleksji.

Na poboczu (HBO) 7/10 – należący do raczej tych mało spektakularnych, zwyczajnie dobry, solidnie zrealizowany serial ukazujący krótki wycinek życia wysoko postawionego brytyjskiego polityka i grona osób w różny sposób z nim związanych (których pokazano w serialu chyba trochę za dużo, mnożąc niepotrzebnie wątki). A przy tym dużo mówiący o współczesnym świecie. Mamy tu walkę na szczytach brytyjskiej polityki, matactwa finansowe, a także – jak zawsze w tego typu produkcjach – obłudę i dwulicowość ludzi będących u władzy i tych żyjących w ich cieniu. A wszystko to pokazane w sposób bardzo subtelny, stonowany, wręcz kameralny. I realistyczny – nie ma tu “podkręcenia” akcji do poziomu znanego z House of Cards, który to zabieg sprawiał, owszem, że serial ten dobrze się oglądało, ale raczej trudno go było posądzić o szczególny realizm. W tej produkcji natomiast akcja płynie co prawda niespiesznie, nie ma tu zbyt wielu fabularnych niespodzianek, ale nietrudno jest widza przekonać, że opowiadana historia mogłaby naprawdę się wydarzyć. Do tego fantastyczny Hugh Laurie w roli ambitnego, uwikłanego w róże skandale polityka. Podsumowując, bardzo przyzwoity thriller, któremu czegoś zabrakło do bycia rewelacyjnym.

Criminal Wielka Brytania sezon 2 (Netflix) 9/10 – ponownie mamy tu oszczędną scenografię (w tym jeden pokój przesłuchań, w którym dzieje się magia), kilkoro śledczych ze Scotland Yardu znanych z pierwszej odsłony serialu oraz czwórkę nowych podejrzanych. I wiecie co? Jest jeszcze lepiej niż w jedynce 😉 Gościnnie występują Sophie Okonedo, Kit Harington, Kunal Nayyar oraz Sharon Horgan. Każdy z podejrzanych przestawia swoją wersję wydarzeń, a emocje sięgają wręcz zenitu. Nudy tu nie uświadczycie ani razu, możecie natomiast poobcować z doskonałym aktorstwem i świetnie napisanym scenariuszem 🙂 Trudno zdecydować, który z czterech epizodów jest najciekawszy. Jak widać, dobry serial kryminalny nie wymaga pościgów, strzelanin, hektolitrów krwi i zwłok na każdym kroku. Czasami wystarczą tylko słowa…

Fosse/Verdon (HBO) 10/10 – fenomenalna biograficzna produkcja z fantastycznymi kreacjami Sama Rockwella i Michelle Williams,. Serial ukazuje skomplikowaną, wielowymiarową relację Boba Fosse’ego i Gwen Verdon, słynnej pary choreografów i tancerzy, których związek dał kulturze takie perełki jak Kabaret. I choć ich małżeństwo okazało się nieudane, artystycznie stanowili parę doskonałą, razem byli warci więcej, niż każde z osobna. Wzajemnie się uzupełniali, pomagali sobie utrzymać się w ryzach, wspierali, znając swoje słabości jak nikt inny. Nie bezinteresownie, nie z powodu ciągle tlącego się uczucia. Po prostu bez siebie nie byli w stanie wykazać się swoimi talentami w pełni, w pojedynkę sukces był trudny do osiągnięcia… Podsumowując, fascynująca i doskonale zrealizowana opowieść o parze artystów, których łączy wyniszczająca miłość do sztuki, muzyki i tańca.

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.