Miejsce przyjazne rodzicom z (nawet bardzo) małymi dziećmi #7 – Qubek Cafe, Łódź

W podsumowaniu lipca, a więc już jakiś czas temu 😉 , wspominałam o naszych planach dotyczących odwiedzenia z Dżordżem nowo przez nas odkrytych łódzkich lokali śniadaniowych – oto jeden z nich, w którym gościliśmy już dwukrotnie: Qubek Cafe 🙂

Lokal mieści się przy ulicy Gdańskiej 141, na parterze jednego z nowo wybudowanych bloków powstającego Central Park Apartments (przy hotelu Qubus), rzut beretem od Parku im. Poniatowskiego 🙂 Jest spory, ciekawie urządzony – a przynajmniej w stylu, który mnie bardzo się podoba – i bardzo przytulny 🙂

Nie brakuje tu autorskich detali. W pierwszej kolejności uwagę przykuwa bar obudowany biało-czarnymi płytkami z witryną z m.in. różnymi słodkościami oraz tablicą z wypisanym menu, a następnie betonowa ściana z zegarem wykonanym z filiżanek wypełnionych ziarnami kawy 😀 Szczególnie zainteresował on naszego Pierworodnego 😀

Usadzić się możemy na kolorowych krzesłach, bardzo miękkich i wygodnych fotelach lub na stołkach barowych z widokiem na to, co za oknem 😉

Pomyślano również o dzieciach. Po pierwsze jest krzesełko do karmienia. Po drugie – kącik zabaw jest imponujących rozmiarów (nie tyko w stosunku do ogólnej powierzchni lokalu), świetnie wyposażony, a zabawki nie wyglądają jak z odzysku i dostosowane są do dzieciaczków w różnym wieku. Nie brakuje tu również gier dla starszych miłośników planszówek. Wielbiciele literatury także znajdą coś dla siebie – wybór książek jest bogaty 🙂 Wszystko to oczywiście ma nas zachęcić – w naszym przypadku dość skutecznie 😀 – do spędzenia tu dłuższej chwili.

Ciekawie prezentują się gigantyczne kaloryfery 😉 Na ścianach znajdziemy zdjęcia Łodzi, które bardzo zainteresowały Młodego.

Warto zobaczyć również regał z kawowymi akcesoriami, w tym firmowymi, które możemy zakupić 🙂

I słuchajcie – w razie wpadko – wypadku i nagłej potrzeby jest też przewijak dla tych, którzy jeszcze go potrzebują, za co bardzo w imieniu mam wszystkich pieluchowych stworzeń bardzo dziękuję 😀 Znajdziemy go czyściutkiej i fajnie udekorowanej damskiej łazience 😉

Tak się cały czas zachwycam, a czy coś jest z Qubek Cafe nie tak? 😀 Owszem, minusem (niewielkim) dla mnie jest godzina otwarcia 😉 Od poniedziałku do piątku Qubek czynny jest od 8.00, zatem dla mnie zjedzenie tutaj śniadania przed pracą niestety odpada. W soboty zaczynają tu od 9.00 (damy radę 😉 ), a w niedzielę od 10.00 ( 🙁 ). Ponieważ w weekend wstaję wcześnie (czy raczej budzi mnie spojrzenie świdrujących oczek i okrzyk “Mama!” 😀 ) – najpóźniej ok. 7.30 – to niedzielna godzina otwarcie niestety nie jest dla mnie, jeśli chodzi o śniadanie. Tak długo nie wytrzymam 😀 Ale na coś pysznego po spacerze w parku, bardzo chętnie 🙂

No a co z jedzeniem? W końcu mówimy o bistro – kawiarni 😉 Otóż Qubek Cafe ma ofertę bardzo rozbudowaną. Propozycji śniadaniowych jest naprawdę dużo, znajdziemy też coś na lekki lunch i kolację, o słodkich przekąskach nie wspominając 😉 Są jajka pod różnymi postaciami (jajecznice, pasty, omlety), sałatki, kanapki, gofry, croissanty, tarty, owsianki, jogurty z dodatkami. Są też oczywiście słodkości dumnie prezentujące się w witrynie przy barze i kuszące klientów 🙂 . Nie ma tu odrębnego menu dla dzieci, ale nie brakuje tu dań, które można podać nawet takim maluchom jak Dżordż 🙂

Jest to kawiarnia, podają tu zatem kawę (ponoć sprowadzaną z Rzymu – taką info w internetach znalazłam 🙂 ), na ciepło i zimno, ale wybór herbat i innych napojów (m.in. lemoniad) również jest imponujący.

Drugim minusem jest czas oczekiwania na jedzenia. Pierwszy raz gościliśmy w Qubku w sobotni poranek, przed godziną 10.00. Tłoku jeszcze nie było – przed nami tylko 4-osobowa rodzina, która zamówienie miała już w czasie realizacji. Po złożeniu zamówienia zdążyłam przygotować Młodemu akcesoria jedzeniowe, lokal obfotografować z góry do dołu, pobawić się z Młodym w kąciku zabaw, sprawdzić wiadomości w komórce, popodziwiać widok za oknem (m.in. stacja paliw BP 😀 ). No trochę to trwało 😉 Ale śniadanie było naprawdę pyszne, a obsługa lokalu miła 😀 Za drugim razem – również sobotni poranek, ciut więcej gości przed nami, również było dłuuuugo… A z jedzeniem było ciut gorzej, tzn. konkretnie z moją owsianką. Lubię bardzo gęstą, ale to co dostałam było niestety zwyczajnie suche. Może dobrze byłoby, jak to robią np. w Szkocji, dawać klientom mleko w dzbanuszku, żeby sami mogli ewentualnie, wedle potrzeby nieco ją upłynnić? 😉

Mimo wszystko, na pewno tu wrócimy 🙂

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.