Shepherd’s Pie, czyli zapiekanka pasterska

Jak być może zauważyliście, lubię kuchnię z Wysp 😉 Zapewne jestem pod tym względem w mniejszości, choć mam cichą nadzieję, że jednak nie. W końcu pochodzimy z kraju flaczków, golonek, kaszanek, pseudopasztetów o składzie, którego lepiej (dla zdrowia psychicznego) nie znać itp. 😉 Dlaczego zatem np. szkocki haggis często wzbudza u naszych rodaków uczucia dalekie od chęci spróbowania, tego nie potrafię zrozumieć 😉 Ale trochę zboczyłam z tematu 😉 Dziś mam dla Was przepis irlandzki, choć pierwszy raz jadłam zapiekankę pasterską w pubie w… Szkocji 😉 Natomiast znalezienie pubu w irlandzkim Galway, który miał w menu to danie zajęło mi – paradoksalnie – trochę czasu 😀 W Polsce jest z tym jeszcze trudniej 😀 , dlatego robię ją sobie sama w domciu, kiedy tylko mamy na to z Panem Mężem ochotę. No i kiedy uda nam się znaleźć jagnięcinę w sklepie 😀

Składniki:

  • 3 łyżki stołowe oleju rzepakowego
  • 1 posiekana cebula
  • ok. 1 kg mielonej jagnięciny (lub ew. wołowiny, choć wtedy to już nie Shepherd’s, a Cottage Pie)
  • 2-3 pokrojone (w kostkę) marchewki
  • 1-2 pokrojone (w kostkę) pietruszki
  • 1 łyżeczka posiekanego, świeżego tymianku
  • ok. 1,5 łyżki mąki
  • 700 ml wywaru jagnięcego lub wołowego (ja zawsze używam tylko wody, nigdy nie mam czasu na gotowanie wywaru 😉 )
  • ok 1 kg obranych ziemniaków
  • ok. 125 ml mleka
  • sól, pieprz do smaku

Plus pojemny rondel (lub wok) oraz dość duże naczynie do zapiekania.

Sposób przygotowania:

Rozgrzewamy olej w rondlu i smażymy cebulę ok. 5 minut, aż się zeszkli. Dodajemy mięso. Ciągle mieszając smażymy je również przez ok. 5 minut, aż do zbrązowienia. Dodajemy marchew i pietruszkę, tymianek, doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy, mieszając, przez 2-3 minuty, do czasu, aż marchew i pietruszka pokryją się tłuszczem.

Następnie dodajemy mąkę i całość mieszamy. Powoli wlewamy wywar (lub wodę 😉 ), doprowadzamy mieszaninę do wrzenia. Od czasu do czasu mieszamy, zeskrobując z dna rondla tworzący się osad (lepiej, żeby nic się nie przypaliło). Zmniejszamy gas i gotujemy na wolnym ogniu przez 20-25 minut, czyli do czasu aż sos zgęstnieje.

W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 200 °C (bez termoobiegu). Ziemniaki gotujemy do miękkości w lekko osolonej wodzie (my ze względu na Młodego przestaliśmy solić tego typu rzeczy i tak nam jakoś zostało 😉 ). Po odsączeniu dodajemy mleko i robimy pure.

Przekładamy farsz (chyba tak można powiedzieć 😉 ) do naczynia żaroodpornego i przykrywamy dokładnie ziemniaczanym pure. Następnie zapiekamy ok. 30 minut – ziemniaki powinny zacząć się rumienić. Pycha 🙂

Młodemu bardzo smakowało 🙂

Cóż, chyba wyssał miłość do kuchni z Wysp z mlekiem matki 😉

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.