Co czytamy #36 Picturebooki cz. V

Już od jakiegoś czasu nie pisałam na blogu o picturebookach. A w ostatnim czasie nasza kolekcja powiększyła się o nowe pozycje. Czas zatem najwyższy nadrobić zaległości 😉

Czytanka Usypianka

Autor: Monica Sweeney, Lauren Yelvington, ilustracje Laura Watkins 

Wydawnictwo: Olesiejuk

Liczba stron: 32

Coś dla maluchów, które nie chcą zasnąć (o innych książeczkach do usypiania możecie poczytać TU). I ich rodziców 😀 Może nawet bardziej dla tych drugich 😀 Do opisania tej książki najlepiej pasuje chyba słowo urocza. Ilustracje są bowiem absolutnie przeurocze 😀

Książeczka opowiada o małych śpiących zwierzątkach układających się do snu razem z rodzicem. Wśród bohaterów znajdziemy m.in. kangurka, owieczkę, lwiątko, hipopotamiątko, pandziątko, kociątko i szczeniaczka.

Książka powstała we współpracy ze specjalistą od zaburzeń snu dzieci. Wykorzystano w niej sprawdzone metody wyciszenia przed zaśnięciem, o których napisano na samym początku książki. Dzięki temu dziecko może się zrelaksować i uspokoić, a tym samym łatwiej jest mu zasnąć.

Książka ma naprawdę niewiele tekstu, towarzyszącemu pięknym ilustracjom, a do tego angażuje dziecko w zabawę, która tak naprawdę stanowi element wyciszający i pomagający dziecku przygotować się do snu. Zadaniem malucha jest wykonywanie zawartych w tekście poleceń. Jakiś przykład? Proszę bardzo 🙂 Ma np. zwinąć się jak kotek, ułożyć pyszczek do snu jak myszka, przeciągnąć jak hipopotam i ziewać jak każde zwierzątko wymienione w książce 😀 Powtarzanie określonych zwrotów i czynności ma sprawić, że dziecko będzie coraz bardziej senne 🙂 Pod warunkiem, że jest ono skłonne do współpracy 😀 U nas na razie idzie średnio, ale wierzę, że się to zmieni.

Bo to naprawdę przepiękna książka dla dzieci w każdym wieku 🙂

Gruffalo

Autor: Julia Donaldson, ilustracje Axel Scheffler

Wydawnictwo: Teksturka

Liczba stron: 28

Trochę się bałam, jak Młody zareaguje, no bo potwór i te sprawy, ale Gruffalo okazał się być prawdziwym hitem. I to dosłownie Gruffalo, bo po pewnym czasie Pierworodny miał już gdzieś całą książkę, chciał tylko fragmenty z tytułowym bohaterem 😉 No dobra, ale kto to/co to ten Gruffalo w ogóle jest ? 😉 Już spieszę wyjaśnić niewtajemniczonym 😉

Przede wszystkim to międzynarodowy hit i bestseller, kochany przez dzieci na całym świecie 🙂 A przynajmniej tak zapewniają wydawcy 😀 I patrząc po Dżordżu jestem skłonna w to uwierzyć 😉 Książkę przetłumaczono na kilkadziesiąt języków i sprzedano ponad 13 milionów egzemplarzy. Zdobyła ona wiele nagród w kategorii literatury dziecięcej, doczekała się także adaptacji filmowej, która otrzymała nominacje do Oscara i nagrody BAFTA 🙂

Książka, zainspirowana chińską baśnią o sprytnej dziewczynce, która oszukała głodnego tygrysa, opowiada o małej Myszce idącej przez las. Las, warto dodać pełen niebezpieczeństw. By odstraszyć chcących ją zjeść drapieżników, tj. Lisa, Sowę i Węża, Myszka wymyśla historyjkę o nieistniejącym, jak się wydawało, straszliwym potworze Gruffalo, z którym nasza bohaterka rzekomo się przyjaźni i którego ulubionym posiłkiem są odpowiednio przyrządzone lisy, sowy lub węże – w zależności od tego, z kim Myszka akurat rozmawia. Nagle spotyka jednak prawdziwego, lubiącego zjadać… myszy, Gruffalo 😉

Jak skończyła się ta krótka, rymowana opowieść, najlepiej sprawdźcie sami, np. na powyższych zdjęciach, ale jeszcze lepiej czytając Gruffalo razem z Wasza pociechą 😉 Oprócz naprawdę świetnej zabawy i mnóstwa śmiechu, książka dostarcza również wrażeń estetycznych – ilustracje Axela Schefflera są bardzo kolorowe, żywe i takie… hmm… bajkowe (mam nadzieję, że wiecie, o co mi chodzi 😉 ). No i do tego to książka z prawdziwie mądrym przesłaniem – aby zasłużyć na szacunek, nie trzeba być silnym, czy wielkim, liczy się głównie spryt i inteligencja 😉 Gorąco polecam !

Kochamy Cię, Misiu Tulisiu

Autor: David Melling

Seria: Miś Tuliś

Wydawnictwo: Amber

Liczba stron: 40

To nasze pierwsze (i na razie jedyne, w końcu biblioteka z gumy nie jest, nawet nasza 😀 ) spotkanie z Misiem Tulisiem 🙂 Spotkanie bardzo udane, bo Młody Tulisia bardzo polubił. Zresztą Młody w ogóle jest bardzo misiolubny 😉 To u nas chyba rodzinne 😉

Głównym tematem książki jest przyjaźń. Tytułowy bohater pomaga swojej koleżance owieczce w poszukiwaniach jej najlepszej przyjaciółki, która się zgubiła. W trakcie poszukiwań spotykają na swojej drodze, jak to często bywa w tego typu opowieściach, inne zwierzęta, które razem ze swoimi przyjaciółmi coś robią doskonale się przy tym bawiąc.

Poszukiwania zaginionej owieczki kończą się sukcesem, co z jednej strony Tulisia bardzo raduje, ale z drugiej misiowi robi się trochę smutno… Bo wszyscy, oprócz Tulisia, mają najlepszych przyjaciół. Na szczęście szybko zostaje wyprowadzony z błędu 😉 Pozostałe zwierzęta uświadamiają Tulisiowi, że nie tylko ma najlepszego przyjaciela, on ma wielu najlepszych przyjaciół 🙂

Kochamy Cię, Misiu Tulisiu to bardzo ciepła opowieść, okraszona odrobiną prostego humoru i napisana językiem zrozumiałym dla maluchów. Niezbyt długie zdania, stosunkowo niewiele tekstu i cieszące oko ilustracje, a do tego niezwykle sympatyczny bohater sprawiają, że jest to idealna propozycja nawet dla mniej zapalonych czytelników (o ile lubią misie 😉 ).

Kupa w ZOO

Autor: Steve Smallman, Ada Grey

Wydawnictwo: Wilga

Liczba stron: 32

Bardzo zabawna (i nieco absurdalna) książka, choć na razie bardziej dla nas, rodziców, niż dla Młodego. Musi do niej jeszcze dorosnąć, jeśli tak można powiedzieć 😉
Poznajemy Stacha Niewielkiego, właściciela Zoo, który był też jego jedynym pracownikiem. Z tej przyczyny sam dbał o porządek na jego terenie. Głównie zbierając kupy rożnych zwierząt 🙂

A jak zapewne wiecie – dzieci może jeszcze niekoniecznie, ale dzięki tej książce mają okazję się tego dowiedzieć – każde zwierzę robi kupę inną, o innym kształcie i rozmiarze (placki, bobki, kopczyki 😀 ). Pewnego dnia, mniejsza o okoliczności, z klatki uciekła iguana. Uwolniony zwierzak hasał po całym Zoo, jedząc to, na co miał ochotę, w tym świętojańskie robaczki 😉 A następnie zostawił po sobie wielką… błyszczącą kupę 😀 Która stała się wielką atrakcją 😀 Tak wielką, że dowiedział się o niej kolekcjoner kup – Hektor Pup 😀 Ponieważ jego kolekcji brakowało takiej świecącej, postanowił ją od Stacha odkupić.

Nasz bohater bez żalu zdecydował się świecący problem sprzedać, a za otrzymane pieniądze nabył urządzenie zwane kuporobotem 😀 Łatwo się domyśleć, co robił kuporobot, za to Stach miał od tej pory kupę… czasu dla siebie 😀

Książka jest naprawdę bardzo zabawna, choć domyślam się, że nie dla wszystkich 😉 Tym bardziej wrażliwym na fekaliczne kwestie publikacji nie polecam, wszystkich innych gorąco do niej zachęcam 😉 Zwłaszcza, ze większość dzieci przechodzi na pewnym etapie okres fascynacji tymi obiektami “pachnącymi inaczej” 😉 Warto się zawczasu przygotować i zabezpieczyć 😀 Również psychicznie 😀

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.