Teraz misiu, czyli tiramisu dla malucha

Też macie czasami ochotę na jakiś deser, ale nie bardzo możecie sobie na niego pozwolić, nawet w ukryciu, bo zaraz wyczuje Was mały żebrador i przypędzi jak na skrzydłach patrząc wzbudzającymi litość i krwawienie serca oczętami małego szczeniaczka mówiącymi “rodzicu, kocham Cię, daj spróbować” ? Ja tak miewam… Niestety… Problem okazjonalnej kostki czekolady rozwiązałam zaopatrywaniem się w tabliczki 85%+. Młodego odrobina takiej zdecydowanie zadowala, a ja nie mam wyrzutów sumienia 🙂 Tak, wiem, jest tam cukier, ale zachowując zdrowy rozsądek wszystkiego można spróbować – taką zasadę wyznaję. No ale co z takim na przykład tiramisu – zawiera kawę, alkohol, masę jajeczną? Zdecydowanie nie dla dzieci, zwłaszcza dwuletnich. Ale od czego jest rodzicielska kreatywność – można zrobić takie, którego maluch może spróbować 😀

Składniki na 3 porcje:

  • 9 biszkoptów
  • opakowanie serka mascarpone
  • łyżka kakao + trochę do posypania
  • 2 łyżki kawy rozpuszczalnej zbożowej (u mnie Inka)
  • ok. 1 płaskiej łyżki cukru trzcinowego lub innego słodzidła
  • syrop klonowy do polania (wedle uznania)

Sposób przygotowania:

Odrobiną wrzątku zalewamy mieszankę kawy zbożowej, kakao i słodzidła. Płynu użyjcie tyle, aby wystarczyło do nasączenia biszkoptów. Po przestudzeniu moczymy biszkopty i układamy w szklankach na przemian z warstwą serka mascarpone, zaczynają od biszkopta, a kończąc na serku (po 3 warstwy na szklankę). Wierzchnią warstwę serka posypujemy odpowiadającą nam ilością kakao i polewamy odrobiną syropu klonowego. Podajemy schłodzone 🙂

Wygląda jak prawdziwe, a smakuje naprawdę wybornie 🙂 No i dzieciaki mogą spróbować (w granicach rozsądku oczywiście – w końcu nieco tłuste i słodkie 😉 ) – zdecydowanie smakuje 😀 “Mama, tera misiu” 😀

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.