Każdy Lord jeść na czymś musi, czyli zastawa stołowa Dżordża :-)

Jakiś czas temu pisałam na blogu o naszych (rodziców) i Dżordża perypetiach związanych z nauką picia z akcesoriów do tego stworzonych oraz o dość imponującej kolekcji kubków i bidonów Pierworodnego (KLIK). Co do zasady, nie samym piciem człowiek, nawet mały, żyje 🙂 Jedzenie też bywa przydatne 🙂 I o ile z piciem u nadal nas raczej słabo (choć Młody nauczył się w końcu pić z bidonu, ale rzadko chce), to z jedzeniem od początku było wzorcowo. Generalnie Dżordż jadł i je nadal 95% tego, co mu się proponuje i to zazwyczaj większą część porcji: od kaszek, przez produkty nabiałowe, mięsa, wszelkie warzywa i większość owoców (np. porzeczki 🙂 ). No a czymś i z czegoś jeść trzeba. Wybór jest ogromny, ale niekiedy te wszystkie talerzyki i miseczki potrafią bardziej zaszkodzić rozszerzaniu diety niż pomóc. Dlatego dziś będzie o zastawie stołowej naszego małego wszystkożercy i perypetiach z nią 😉

Zastawa dla dzieci z Lidla marki Ernesto

Na początek, nasze pierwsze dwa zestawy – marki Ernesto z Lidla 🙂 Bardzo przypominają zestawy znanej marki dziecięcej, ale kosztowały przysłowiowy ułamek ceny tych markowych 😉

Wykonane są z materiału z dodatkiem włókna bambusowego, dzięki czemu są bardzo lekkie. Zestawy są 5-cio elementowe – w skład każdego wchodzą talerzyk z przegródką oraz miseczka z szerokim obrzeżem, otwarty kubek bez uchwytu (o kubkach pisałam przy okazji wspomnianego wpisu o piciu) i sztućce (łyżeczka i widelec). Dedykowane dla dzieci powyżej 12 miesiąca, ale z talerzy, misek i kubeczków korzystaliśmy wcześniej. Do użytku w zmywarce, ale nie w mikrofali.

Wymiary talerza ok. 21 x 21 cm, wys. 2 cm, wymiary miski ok. 14 x 14 cm, średnica 13 cm, wysokość 3 cm. Długość widelca to ok. 13 cm, a łyżeczki – ok. 13,5 cm.

Naczynia są bardzo kolorowe i po dziecięcemu urocze. Do wyboru było kilka wzorów ze zwierzętami – my mamy z motywami pingwina i lisa.

W zamyśle ma to być zaleta, bo przecież dzieci uwielbiają zwierzęce, kreskówkowe motywy, uśmiechające się buźki i dużo koloru. Ma to je zachęcać do jedzenia i sprawiać, że pora karmienia dobrze im się kojarzy. I może u Waszych dzieci tak jest. Ale u nas te zwierzątka okazały się problemem…

I to nie dlatego, że Dżordż się nimi nie interesował. Interesował się aż za bardzo. Ale nie w taki sposób, w jaki byśmy chcieli. Obrazki go rozpraszały, odwracały uwagę od jedzenia. A argumenty w stylu “jak zjesz to zobaczysz pingwinka” u nas się nie sprawdzały, bo Młody znalazł prostszy sposób – wystarczy odwrócić talerzyk/miskę do góry dnem lub powyrzucać zawartość na boki i voila – jest pingwinek 😀

Co do sztućców – trochę słabo nabija się jedzenie na grube plastikowe zęby widelca. Łyżka jest ok, ale trochę mała. Rączki są natomiast dobrej grubości i Młodemu dobrze leżą w rączce.

Naczynia mają jeszcze jedną wadę – nie mają antypoślizgowego spodu, dziecku łatwo jest nimi “jeździć” po stole lub tacy do karmienia, zrzucić je na ziemię. Oczywiście rodzice mogą trzymać je w jednej ręce, drugą karmić, ale wtedy 1) nici z nauki samodzielnego jedzenia (a sztućce mają rozmiary dostosowane raczej nauki, niż karmienia) 2) prawdopodobnie dantejskie sceny przy każdym posiłku, bo dziecko chce widzieć jedzenie lub obrazki 3) prawdopodobnie dantejskie sceny przy każdym posiłku, bo dziecko chce talerzyk/miseczkę.

Ponieważ to był pierwszy zidentyfikowany przez nas problem, rozpoczęłam poszukiwania czegoś, czego Młody zaraz nie zrzuci. I znalazłam to:

Canpol Melaminowa miska z przyssawką Bunny&Company

Miseczka ma zdejmowaną gumową przyssawką, która umożliwia naprawdę skuteczne przytwierdzenie naczynia do podłoża. Dopóki dziecko nie rozgryzie do czego służy mały “dzyndzołek” raczej nie jest w stanie jej odczepić (ani przesunąć). Zresztą po rozgryzieniu też łatwo nie jest 😀

Miska dostępna jest w trzech estetycznych wzorach (zajączek, owieczka i piesek, ten motyw mamy). Możemy nawet stworzyć komplet z łyżeczkami i śliniaczkiem :-). Jest lekka, o pojemności 270 ml. Rekomendowane dla dzieci powyżej 4 miesiąca życia.

Do użytku w zmywarce, ale nie w mikrofali.

No dobra, to co tym razem było nie tak? 😀 Miseczka jest dość wysoka i po przymocowaniu do tacki, a więc unieruchomieniu, Młody nie mógł zajrzeć do środka, bo był za mały. Nie mógł jej ruszyć, to powodowało koleje frustracje. Więc główny powód zakupu okazał się wadą 😀 Na szczęście nie był to duży wydatek. Bez przyssawki natomiast miseczka generowała ten sam problem, co naczynia z Lidla – rozpraszanie obrazkiem, wyrzucanie jedzenia, aby zobaczyć pieska etc.

Co więc zrobić? Bardzo podobały mi się silikonowe maty EZPZ. Wydawały mi się idealne do serwowanych Młodemu posiłków w duchu BLW. Miały w zasadzie wszystko, o co mi chodziło: – podkładka jest dość ciężka i mocno przywiera do stołu (lub innej gładkiej powierzchni), więc dziecko jej nie przesunie -jest dość płytka, widać co jest w środku -trójdzielny talerz pozwala podzielić posiłek na porcje – ciekawy wygląd (układ przegródek przypomina np. buzię) przy jednoczesnym braku rozpraszających obrazków – nadaje się do serwowania zarówno zimnych, jak i ciepłych potraw.

Wadą była dość wygórowana cena tego typu mat 🙁 Szczęśliwie poratował mnie Lidl swoją matą silikonową 🙂

Mata/talerz z Lidla marki Ernesto

Mata Ernesto, dla dzieci 6m+, w zasadzie posiada wszystkie zalety maty EZPZ i jest pozbawiona jej wad, jeśli więc Lidl zdecyduje się jeszcze te maty wypuścić ponownie to gorąco polecam 🙂

Jest ona jednak spora (wymiary: talerz ok. 27×19 cm, wysokość talerza ok. 2 cm, mata ok. 37×25 cm), Młody nie zawsze dostaje tak obfite posiłki, by jej użyć, a poza tym co z posiłkami o nieco bardziej płynnej konsystencji?

Wierzcie mi, że znalezienie gładkich misek i talerzy dla małych dzieci z antypoślizgowym spodem naprawdę nie jest proste. Większość niestety ma rysunki, dla nas tak problematyczne. Ale się udało 🙂

Talerzyk z antypoślizgową powłoką i zestaw obiadowy OXO

Jak widać – cała zastawa jest biała, gładka, bez dekoracji i udziwnień 🙂

W skład zestawu obiadowego wchodzą talerzyk, miseczka z pokrywką oraz łyżka i widelec. Talerzyk i miseczka posiadają na spodzie powłokę antypoślizgową, która utrudnia ich przesuwanie po stole. Dużą zaletą zestawu jest kolorowa obręcz zakładana na talerz, która utrudnia wypadanie posiłku z talerza podczas prób samodzielnego jedzenia. No i możliwość zamknięcia miseczki.

Miseczka jest dość głęboka (wys. 6 cm, średnica 11,5 cm, pojemność 250 ml), talerzyk również sporo pomieści ( 3,5 x 16 cm). Długość widelca i łyżeczki to ok. 14 cm.

Sztućce są metalowe i mają antypoślizgowe, wyprofilowane, grube uchwyty, które pasują do małych rączek i nie wysuwają się w trakcie jedzenia. U nas grubość ta stanowi mały problem – przez nią Młodemu trudno jest je trzymać. Tym samym posługiwanie się nimi niestety nie wychodziło najlepiej i trochę się zniechęcał do samodzielnego operowania sztućcami. Musiałam zatem pomyśleć o czymś innym, ale o tym za chwilę 🙂

Zestaw przeznaczony jest dla dzieci od 12 miesiąca.

Oprócz zestawu obiadowego mamy również talerzyk z czterema przegródkami i zdejmowaną obręczą, dla nieco mniejszych smakoszy – od 6 miesiąca. Również posiada on bezpieczną antypoślizgową podstawę. Trzy przegródki zawierają oznaczenia sugerowaną wielkość porcji każdego z rodzajów produktów: mięsa, warzyw i produktów zbożowych, co ma pomóc rodzicom w oferowaniu dzieciom zbilansowanych posiłków. Natomiast środkowy pojemniczek nadaje się do podania sosów. Ścianki boczne zaprojektowano z myślą o ułatwieniu dziecku samodzielnego nabierania jedzenia.

Talerzyk jest spory: średnica to 18 cm, wysokość bez nakładki 2,7 cm, a z nakładką – 4 cm.

Naczynia nie zawierają ftalanów, BPA i PVC, można myć w zmywarce i oprócz sztućców – można ich używać w kuchence mikrofalowej.

Zastawa OXO to był naprawdę strzał w dziesiątkę, który w zasadzie rozwiązał nasz problemy 🙂

Wracając natomiast do tematu sztućców.

Łyżeczki dla niemowląt Babydream z Rossmanna

Zwyczajne plastikowe łyżeczki 🙂 Służyły nam (czasami nadal się przydają) do karmienia Młodego kaszkami, musami etc. Oba rodzaje dla dzieci 6m+.

Ponieważ sztućce z posiadanych przez nas zestawów nie do końca zdawały egzamin, poszukałam czegoś innego. A żeby było już na przyszłość, kompletu z nożem, ale oczyścicie dostosowanego do wieku Dżordża. I za tzw. rozsądne pieniądze, bo na naprawdę wszystko rozumiem, ale ponad 100 zł za komplet trójelementowy to chyba jednak przesada. Znalazłam dwa i póki co sprawują się doskonale 🙂

Canpol, Metalowe sztućce dla dzieci

Zestaw dla dzieci 18 m+. Zawiera łyżeczkę, widelec i nóż. Przeznaczony jest do nauki samodzielnego jedzenia. Sztućce wykonane są ze stali nierdzewnej. Długość widelca i łyżki to ok. 16 cm. Bezpiecznie zaokrąglone kształty nie podrażniają dziąseł dziecka i chronią przed skaleczeniem. Młodemu dobrze leżą w rączce, grubość uchwytów jest dla niego idealna.

Tommee Tippee, Pierwsze sztućce

Nasz drugi metalowy zestaw, tym razem dla dzieci po 12 miesiącu. Również zawiera łyżeczkę, widelec i nóż. Długość widelca to ok. 15 cm, a łyżki – 16 cm. Sztućce są ergonomiczne, łatwe do trzymania dla dziecka. Rękojeść jest wyprofilowana, antypoślizgowa i dość miękka.Tutaj również bezpiecznie zaokrąglono wszystko co potrzeba, żeby nauka jedzenia nie groziła skaleczeniem.

Obydwa zestawy nie zawierają BPA.

A tu zdjęcia porównawcze 🙂

A jak jest/było u Was? 🙂

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.