Co czytamy #49 Różności w bibliotece Dżordża 6

Dziś mam dla Was kilka książkowych pozycji z naprawdę różnych kategorii 🙂 Na pewno coś się znajdzie dla każdego małego czytelnika.

Rozgwiazdo, gdzie jesteś?

Autor: Stephane Barroux

Wydawnictwo: Dwukropek

Liczba stron: 32

Dla mnie książka absolutnie zachwycająca, pięknie ilustrowana i bajecznie kolorowa, z fantastycznym, mądrym przesłaniem, ale nie ukrywam – trochę się jej “bałam”. Jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie 🙂 Zaskoczyła niemal od razu i Młody cały czas chętnie do niej wraca (jego ulubieńcem jest Pan Wieloryb 😉 ), a mamy ją już od kilku dobrych miesięcy. Jest to książka całkowicie pozbawiona tekstu. To trochę taka wyszukiwanka, oprócz tytułowej rozgwiazdy, do odnalezienia na kolejnych rozkładówkach mamy jeszcze błazenka oraz meduzę. Zadaniem czytelnika jest odszukanie wśród innych kolorowych ryb i morskich stworzeń trzech wymienionych zwierząt. Nie jest to specjalnie trudne, powiedziałabym nawet, że ze strony na stronę robi się coraz łatwej. Trochę dziwne, prawda?

Na kolejnych ilustracjach, bardzo do siebie podobnych, pozornie niewiele się dzieje, nie ma tu zbyt wiele “akcji”, ale… Jeśli jednak przyjrzymy im się uważniej, łatwo dostrzeżemy, że każda kolejna różni się czymś od swojej poprzedniczki. Czym? Otóż na każdej kolejnej coraz mniej jest zwierząt, a coraz więcej… szarych, brudnych śmieci. To dlatego naszych trzech bohaterów znaleźć jest coraz łatwiej… Pralki, rury, beczki, samochody, mikrofalówki, opony lodówki itd. Wszystkie trafiły nie tam, gdzie ich miejsce, ale do morza, stopniowo zajmując miejsce jego mieszkańców. Cała historia kończy się dobrze, jaka szkoda, że w prawdziwym życiu taki happy end nie jest możliwy…

Jest to naprawdę wyjątkowa, niezwykle wartościowa książka obrazkowa z ważnym, mądrym przesłaniem, które wyczuli najmłodszych czytelników na problem zanieczyszczenia środowiska. Stanowi doskonałą inspirację do rozmowy z dziećmi o ekologii, o przyrodzie, o zwierzętach, które żyją tuż obok i o tym, jak nasze codzienne działania wpływają na ich życie. Prawdziwa literacka perełka, której nie powinno zabraknąć w dziecięcej biblioteczce.

Łukasz ratuje misia, czyli jak udzielać pierwszej pomocy

Autor: Izabela Michta, ilustracje Anna Gensler

Wydawnictwo: Dwukropek

Liczba stron: 32

To dla mnie absolutny must have, pozycja niezbędna w dziecięcej biblioteczce. Poruszająca kolejny bardzo ważny i jakże często zaniedbywany temat udzielania pierwszej pomocy. Wielka szkoda, że póki co Młody nie podziela mojego entuzjazmu względem tej pozycji, ale mam nadzieję, że w końcu zaskoczy, bo książka jest po prostu świetna 😉 Problemem są chyba ilustracje, w których coś mu nie leży. Czasami, na szczęście stosunkowo rzadko, tak ma. Bywa, że zmienia zdanie, oby tym razem tak było.

Warto o edukację w temacie pierwszej pomocy zadbać już od małego. Już nawet kilkuletnie dzieci, znające podstawowe zasady pierwszej pomocy, mogą uratować komuś życie, o czym od czasu do czasu donoszą media.

Głównym bohaterem książki jest kilkuletni chłopiec, tytułowy Łukasz. Znudzonego malucha mama postanawia zabrać na lody. W lodziarni dostrzegają spore zamieszanie. Na podłodze leżał nieprzytomny starszy pan, a wokół niego tłoczyli się inni klienci. Mama chłopca reaguje od razu i udziela mężczyźnie pierwszej pomocy, o czym dokładnie możemy przeczytać w książce.

Dla Łukasza sytuacja nie jest łatwa, z dużym przejęciem obserwuje co się dzieje i co robi jego mama, jest przy tym bardzo grzeczny i cierpliwy, nie przeszkadza kobiecie, choć pewnie trochę się boi. Na szczęście za chwilę przyjeżdża pogotowie, a mama może wrócić do swojego synka.

Po powrocie do domu mama rozmawia z Łukaszem na temat wydarzenia, jakie miało miejsce w lodziarni, a następnie na przykładzie pluszowego misia wyjaśnia krok po kroku, w sposób przejrzysty i zrozumiały dla dziecka, jak należy udzielać pierwszej pomocy. Na ostatniej stronie, zapewne aby uniknąć dziecięcego stresu i niepokoju, ponownie widzimy starszego pana z lodziarni, który wyszedł już ze szpitala 🙂 Uśmiechniętego i cieszącego się dobrym zdrowiem, dzięki mamie Łukasza 🙂

Autorką książki jest Izabela Michta, z której twórczością spotykaliśmy się już nie raz, o czym na blogu pisałam kilkukrotnie (KLIK, KLIK i KLIK). Przykuwające uwagę, niezwykle kolorowe ilustracje są dziełem Anny Gensler.

KLIKNIJ MNIE!

Autor: Salina Yoon

Wydawnictwo: Babaryba

Liczba stron: 40

Książka, która, całkiem niespodziewanie, okazała się u nas ogromnym sukcesem 😀 To swego rodzaju książka – gra, inspirowana grami komputerowymi. Mimo tradycyjnego w swej formie wydania – jest to całkowicie papierowa pozycja bez jakichkolwiek efektów świetlnych, dźwiękowych etc. – Kliknij mnie doskonale odtwarza klimat takiej prostej komputerowej gry i pozwala maluchom poczuć się tak, jakby rzeczywiście miały do czynienia z prawdziwą aplikacją 🙂

Bohaterem książki jest interaktywny ludzik o imieniu Blipek. Zadaniem dziecka jest pomóc mu w osiągnięciu celu, jakim jest dostanie się do znajdującego się dużo wyżej rzędu cyferek. Głosu Blipkowi musi użyczyć opiekun, który wyjaśnia, co dziecko ma robić, aby Blipek wygrał i otrzymał upragnioną niespodziankę 🙂

Dziecko wykonuje naprawdę różne czynności wpływające na ruchy głównego bohatera (najlepiej jak w prawdziwej grze w możliwie najkrótszym czasie 😉 ): potrząsa książką, obraca nią, macha stronami, mocno dmucha lub dla odmiany wciąga powietrze, łaskocze Blipka itp. 😀

Sympatyczny bohater, prosta i atrakcyjna grafika, dużo aktywności i sporo humoru sprawiają, że ta pozycja to pewniak, który powinien spodobać się maluchom w wieku 2- 3 lat. Młody zawsze pęka ze śmiechu, kiedy “gramy” tą książką 😀 Zwłaszcza, kiedy przychodzi pora na łaskotki 😉

Magiczne koło. Strachy

Autor: Gabriele Clima, Ilustracje Agnese Baruzzi

Wydawnictwo: Edgard/Kapitan Nauka

Liczba stron: 12

Coś w sam raz na Halloween 🙂 Albo dla tych, którzy lubią się bać bez specjalnych okazji 😉 Lub tych, którzy właśnie bać się nie chcą i pragną oswoić swoje lęki. Czyli w zasadzie dla wszystkich 😀 No i do tego przesuwanka, a w zasadzie obracanka, czyli coś co lubią chyba wszystkie dzieciaki.

Jest to sztywnostronicowa książeczka dla dzieci, która z pewnością pomoże przezwyciężyć strach oraz oswoić lęk wywołany przez wszelkie wiedźmy, duchy, węże czy inne stworzenia czające się w ciemności. Wystarczy, że zakręcimy magicznym kołem (ćwicząc przy okazji sprawność manualną i koordynację oko-ręka) i wysłuchamy krótkiej rymowanki (rozwijającej słownictwo i pomagającej trenować pamięć), a czarownica na miotle, czy groźna kobra od razu staną się mniej straszne 🙂 Na końcu książki natomiast znajdziemy rozkładówkę z wyszukiwanką – do odnalezienia czekają wszystkie straszydła z poprzednich stron 😉

Nam naprawdę spodobały się ciekawe, zabawne i przykuwające uwagę ilustracje i fajny, obrotowy mechanizm zmieniający obrazki.

W serii znajdziemy jeszcze książeczkę Magiczne koło Emocje!

Sztokholm. Znam to miasto

Autor: Judith Drews

Wydawnictwo: Zakamarki

Liczba stron: 14

Wyszukiwanka, która – przynajmniej w teorii – bawi i uczy jednocześnie. Dla mnie to jednak spore rozczarowanie, liczyłam na coś ciekawszego i lepiej wykonanego (z tego powodu nie skusiłam się na Paryż i Berlin tej samej autorki). Młodego natomiast książka ani ziębo, ani parzy, jest mu póki co raczej obojętna, choć może się to zmieni. Być może ilość szczegółów wraz ze sporą pstrokacizną ilustracji utrudniały mu do tej pory jej odbiór. Nawet nam rodzicom trudno się przez tę książkę przebić, tym bardziej, że nie znamy Sztokholmu, a do odbioru tej pozycji jest to wskazane. Wraz ze znajomością tła historyczno – kulturowego. Bez tego jest to kolejna miejska wyszukiwanka.

Zacznę od strony graficznej. Ilość szczegółów na poszczególnych ilustracjach oraz użyte kolory (dużo tu szwedzkich barw narodowych) przytłaczają. Dla mnie to prawdziwy chaos i nadmiar bodźców, a dłuższe siedzenie nad książką zwyczajnie męczy. Wszechobecne na ilustracjach kropeczki czy kreseczki też nie pomagają – trudno się na czymkolwiek skupić, zagłębić w poszukiwaniu poszczególnych bohaterów, obiektów i innych elementów.

Brak tekstu w wyszukiwankach jest czymś powszechnym i zazwyczaj nie przeszkadza. Zazwyczaj na tylnej stronie okładki mamy pokazanych głównych bohaterów, z resztą możemy bez większych trudności dać sobie radę sami – wystarczy przypomnieć sobie serie o Ulicy Czereśniowej, czy o miasteczku Sprężyna Zdrój. Tutaj akurat brak nawet kilku zdań wyjaśnień i opisu przeszkadza. Mnie bardzo. Oczekiwałam, że dzięki tej książce nie tylko będziemy świetnie się z Młodym bawić, ale i przy okazji poznamy choć trochę miasto, w którym co prawda nigdy nie byliśmy, ale bardzo chcielibyśmy odwiedzić. Cóż, marzenie spełniło się w stopniu znikomym. Być może ktoś, kto w stolicy Szwecji był, zna to miasto i wie, co i kogo poszczególne ilustracje przedstawiają. W innym przypadku pozostaje mieć dużo samozaparcia i googlować, co się da. Chyba, że Wasze dziecko nie zadaje kłopotliwych pytań w stylu “co to za posąg?”, “kto to?”, “co to za budynek?”. Jeśli tak, to prawdziwi z was szczęściarze…

Faktem jest, że na ilustracjach aż kłębi się od sztokholmskich atrakcji turystycznych i znanych ze szwedzkiej kultury i historii postaci. O ile wiecie czym i kim są. Ja do tej pory niestety nie odgadłam wszystkich. Karola Linneusza i pisarkę Selmę Lagerlöf czytającą “Cudowną podróż” dało się zidentyfikować dość łatwo. Podobnie Astrid Lindgren i stworzoną przez nią Pippi Pończoszankę. O tym, że budynek o nazwie Rival jest hotelem też było dość łatwo sprawdzić. Fontannę na Sergels Torg i Skansen (połączenie skansenu i zoo z lokalnymi gatunkami zwierząt) dało się znaleźć. Gorzej z muzeum – wydaje się być połączeniem kilku różnych… Kogo przedstawia rzeźba z fontanny przed hotelem Rival dowiedzieć się było również zdecydowanie trudniej (dla ciekawych – boga Thora, który właśnie szykuje się do uderzenia swoim młotem węża pochwyconego w Midgardzie). Ale kim jest Farin?

Oczywiście można też zwyczajnie nad tym wszystkim nie rozmyślać, nie denerwować się niewiedzą, co lub kogo przedstawia dany obrazek, tylko potraktować tę książkę jako kolejną wyszukiwankę i starać dobrze się bawić, śledząc losy poszczególnych bohaterów, tych bardziej realnych i tych bardziej baśniowych, na kolejnych stronach. Ich przygody są na tyle abstrakcyjne, by przykuć uwagę dzieci i rozbawić ich rodziców.

Bing. Bajki 5 minut przed snem

Autor: Beata Żmichowska

Wydawnictwo: Egmont

Liczba stron: 176

Książka, za którą niezbyt przepadam, podobnie jak za samą kreskówką. Cóż, nic nie poradzę że tytułowy bohater działa na mnie jak płachta na byka, ale Młody bardzo ją lubi, więc, żeby uniknąć marudzenia o bajkę zaopatrzyłam się w tomiszcze zawierające aż 10 opowiadań o przygodach królika Binga i jego przyjaciół.

Opowiastki są raczej krótkie, świetnie sprawdzają się zarówno wieczorem, jako bajki na dobranoc, jak i w ciągu dnia. W trakcie jednej sesji jesteśmy w stanie przeczytać pół książki, ponieważ Młody nie nudzi się zbyt długą historią. Krótkie opowiadania są w stanie utrzymać jego uwagę przez dłuższy czas, przez co możemy przeczytać zdecydowanie więcej 🙂


Historyjki, znane z wersji animowanej, napisane są prostym językiem. Tekstu nie ma tu zbyt wiele, dużo jest za to kolorowych ilustracji z animacji.

Ponieważ teksty napisane są dużą czcionką, książka świetnie sprawdzi się nie tylko jako lektura czytana przez rodzica, ale również jako pozycja do nauki czytania. Zwłaszcza dla wszystkich małych fanów Binga, Suli, Pando i całej reszty bohaterów 😉

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.