Piciaki

Dawno, dawno temu pisałam na blogu o naszych, czy raczej Młodego, problemach z nauką picia z czegokolwiek innego niż mamina pierś (KLIK). A przy okazji zrecenzowałam kilka kubków i bidonów, które u innych dzieci czyniły ponoć cuda, jeśli chodzi o naukę picia 😀 U nas z cudami było raczej krucho. O kubkach i bidonach słów kilka znalazło się również przy okazji wpisu o gadżetach przydatnych przy BLW (KLIK). Dziś natomiast mam dla Was kolejne 4 propozycje piciaków – jednego bidonu i 3 kubków – testowanych w różnym czasie, a które się u nas sprawdziły bardzo dobrze. Zwłaszcza kubki – to dzięki nim u Młodego w końcu ta trudna sztuka picia z otwartego naczynia nabrała rozpędu. Ale choć było to już kawał czasu temu, Pierworodny nadal woli bidony i uznaje ich niezaprzeczalną wyższość nad kubkami 😀 To już jednak inna historia 😉

PS. Teraz mamy na tapecie butelki. Wyrażam nadzieję, że w końcu zaskoczy, choć fakt, że kilka razy się polał bardzo go do tego nowego narzędzia zraził 😀 Strasznie mu takie rzeczy przeszkadzają, taki jakiś wrażliwy się na tym punkcie zrobił, podobnie jak na punkcie czystych rąk. Ciekawe po kim to ma? 😉

Bidon Skip Hop Zoo (Żyrafa)

Bardzo fajny bidon, z którego dobrze się pije. Po pierwsze, ma ładny, miły dla oka, zwłaszcza dziecięcego, wygląd. W serii dostępne są różne zwierzaki, my akurat mamy żyrafę (początkowo myloną z krową 😀 ).

Nie jest to niekapek, które jak może pamiętacie, u nas całkowicie nie zdały egzaminu. To, co podoba mi się w tym bidonie to fakt, że ma uszczelkę, której nie muszę każdorazowo zakładać. A osobiście zakładania uszczelek nie cierpię, bo zawsze komplikują mi życie zsuwając się, przekrzywiając itd., ja tego nie zauważam i woda leci w najlepsze. Tutaj zakładam raz i już 😉 Bidon Skip Hop ma przesuwany daszek. Po jego zamknięciu słomka chowa się jednocześnie korkując otwór, a tym samym uniemożliwiając rozlanie się płynu, niezależnie od pozycji bidonu. A przy okazji pozostaje czysta.

Bidon jest bardzo praktyczny, a to przy dziecku właściwość bezcenna. Po pierwsze, jest przeźroczysty, więc zawsze widzimy, ile znajduje się w nim napoju i w razie potrzeby możemy uzupełnić płyn. Po drugie, został wyposażony w praktyczną smycz zapinaną na rzep, którą można przyczepić np. do torebki lub wózka. Po trzecie, można go myć w zmywarce. Po czwarte, jest dość pojemny – pomieści aż 350 ml napoju. Bidon nie ma co prawda pomocnych w trzymaniu uchwytów, ale jego średnica (7 cm) umożliwia wygodne trzymanie nawet w malutkich rączkach. A dedykowany jest dzieciom w wieku 12m+.

Wykonany jest z wysokiej jakości tworzywa. Nie zawiera szkodliwego dla zdrowia bisphenol-u A, ftalanów i PVC.

Kubek BÖRJA z IKEI

A teraz czas na kubek za grosze (cena ok. 5 zł), który u nas okazał się hitem i bardzo pomógł Młodemu w nauce picia. Z jakiego powodu ten tak, a słynny Doidy nie? Cóż, dzieci są bardzo różne. Kubek dedykowany jest maleństwom już od momentu urodzenia, dzięki specjalnej nakładce (dobrze przylegającej, przynajmniej w naszym egzemplarzu, więc nic nie leciało bokami) z ustnikiem/dziubkiem z trzema małymi dziurkami. Jeśli dziecko odwróci kubek do góry nogami, grawitacja działa i płyn wypływa przez dzióbek. Ale ponieważ przepływa przez dziurki w niewielkich ilościach raczej da się uniknąć zalania. A co ważniejsze, taki wolny przepływ pomaga uniknąć zachłyśnięcia. Jest też bardzo przydatne w nauce samodzielnego picia.

W tym ostatnim pomagają również dwa duże uchwyty, które ułatwiają samodzielne trzymanie kubka. Zaletą kubka jest również jego uniwersalność – z powodzeniem może służyć starszym, pijącym samodzielnie dzieciom, wystarczy zrezygnować z nakładki. Otrzymujemy wówczas zwykły, plastikowy kubeczek z uszami 😉

Kolejna zaleta? Kubeczek jest biały z przeźroczystymi pasami z miarką – dzięki temu dokładnie widzimy, ile płynu jest w środku. A pomieścić może 200 ml.

Wykonany z tworzywa polipropylenowego, można go używać w kuchence mikrofalowej (do 100°C) i myć w zmywarce (do 70°C)


OXO Transitions Kubek Treningowy 

Kolejny świetny kubek do nauki picia. O naczyniach OXO wspominałam już zresztą tutaj – są naprawdę świetnie pomyślane i bardzo praktyczne 🙂

Ten kubek z serii Tot Transitions ma w założeniu rosnąć wraz z dzieckiem. Seria pomyślana została w taki sposób, by jeden kubeczek przeszedł z właścicielem drogę od niemowlaka do dziecka pijącego samodzielnie. Mają to ułatwić wymienne kompatybilne części, uchwyty i pokrywki, dzięki którym rodzic może dostosować kubek do aktualnych potrzeb swojego dziecka.

My mamy wariant bez słomki, ustnika i uchwytów, za to z nakrętką treningową i specjalnym dyskiem, które ułatwiają naukę samodzielnego picia. Jeśli ten magiczny dysk przypomina Wam Reflo, to skojarzenie to będzie trafne. Zasada działania obu kubków jest bardzo podobna, ale moim zdaniem OXO lepiej dopracowało to rozwiązanie. Dlaczego? Po pierwsze, kubek posiada dwa ustawienia dysku, dające różny efekt – wolny (dla początkujących) lub szybki (dla zaawansowanych) przepływ płynu. Ułatwia to dostosowanie przepływu płynu do umiejętności dziecka, a także pomaga uniknąć zachłyśnięcia oraz gwałtownego wylaniu się płynu. Dzięki wariantowi szybkiego przepływu kubek nadaje się również do serwowania gęściejszych napojów. Po drugie, dziecko nie ma możliwości samodzielnego wyjęcia dysku (co niestety jest możliwe przy Reflo, czego doświadczyłam osobiście). Kiedy dziecko opanuje już sztukę samodzielnego picia, możemy zrezygnować z korzystania z dysku, otrzymując zwykły kubek do picia jak dla dorosłych, choć o dość oryginalnym wyglądzie 😉

Inne zalety? Jest przeźroczysty, dzięki czemu łatwo kontrolujemy ilość płynu w kubku. Pojemność ma raczej standardową, 250 ml (może nawet ciut więcej), choć dla początkowej grupy docelowej (6m+) to i tak sporo. Aha, dla tych którzy lubią być precyzyjni umieszczono miarkę 😉

Kubek jest łatwy w czyszczeniu, poszczególne elementy możemy łatwo odkręcić lub wyjąć, nie ma tu żadnych szczelin ani trudno dostępnych miejsc. Można go myć w zmywarce, niestety nie nadaje się do używania w kuchence mikrofalowej.
Nie zawiera ftalanów, BPA i PVC.

Jakieś wady? Jedna. W teorii kubek ma być poręczny i lekki, w praktyce jest to założenie dyskusyjne. Kształt kubka jest wyprofilowany, tak by pasować do rączek malucha, ale Młodemu przez dłuższy czas trudno było utrzymać kubek we właściwej pozycji do picia. Nie wiem, czy to kwestia kształtu, czy rozmiaru (dość wysoki i szeroki 13 x 8 cm, w przypadku bidonów nie robi to większej różnicy), ale stanowiło to dla niego problem i należało mu kubek przytrzymywać. A miał już ponad 12 miesięcy.

Canpol, Kubek plastikowy z uchwytem Cute Animals

Na koniec zwykły, mały (pojemność 170ml) kubeczek od Canpol Babies z serii z CUTE ANIMALS (dostępne różne wersje).

Jest lekki i bardzo poręczny, ma jeden uchwyt, dzięki czemu dziecko łatwo może utrzymać go w rączkach. Nie ma żadnych ułatwiających picie ulepszeń, dlatego przeznaczony jest dla dzieci, które potrafią już samodzielnie pić (w założeniu powyżej 12. miesiąca życia).

Można go myć w zmywarce (max. 60°C) i używać w kuchence mikrofalowej.

Nie zawiera BPA.

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.