Podsumowanie maja 2020, nie tylko na blogu

Maj upłynął nam w błogiej atmosferze, po części z powodu powolnego znoszenia obostrzeń, ale głównie dlatego, że cała nasza trójka przywykła do sytuacji, zaakceptowała ją i trochę nam – może to dziwne – szkoda, że ten okres się kończy. Powoli trzeba wracać do pracy, Młody może w końcu wróci do żłobka… Ale tego fantastycznego w gruncie rzeczy czasu spędzonego z Pierworodnym nikt nam nie odbierze i jako rodzina bardzo na tym byciu razem skorzystaliśmy – naprawdę bardzo się do siebie zbliżyliśmy i jeszcze bardziej zżyliśmy niż do tej pory. Do najlepszy dowód, że chyba z każdej sytuacji płynie jakiś pozytyw 🙂

Na dobry początek statystyki z maja 😉

W maju 2020 opublikowałam 13 wpisów, z których najchętniej czytaliście:

A ponieważ zestawienie 5 najpopularniejszych wpisów od kilku miesięcy pozostaje niezmienne, poniżej druga piątka tych najchętniej czytanych:

Na koniec maja już z pół roku temu zaplanowaliśmy wakacyjny wyjazd. Tym razem mieliśmy odwiedzić kraj tulipanów. No niestety nic z tego nie wyszło, oby w następnym roku się udało 😉 Jak to mówią, co się odwlecze… 😉

Skoro nie Holandia, to może chociaż IKEA? 😉 Po otwarciu pojechaliśmy na małą “wycieczkę” – po pierwsze, i tak planowaliśmy zmianę aranżacji w pokoju Młodego, a po drugie, zawsze to dla niego jakaś atrakcja 😉 Wypad okazał się niezwykle udany, pomijając fakt, że wróciliśmy z kilkoma pluszakami, a to i tak po dużej selekcji, bo Dżordż najchętniej zabrałby wszystkie pluszowe zwierzątka ze sobą 😀 Bardzo mu się podobało oglądanie projektów mieszkań i aranżacji kuchni 😀 To była największa frajda, wszędzie wchodził, dokładnie zwiedzał każdy pokój, zaglądał do szafek kuchennych itd 😀 Jedno z łóżek tak bardzo mu się podobało, że nie chciał z niego zejść i oznajmił, że idzie spać 😀

Młody doczekał się nowego, większego regału i “dorosłego” łóżka z dżunglowym baldachimem 🙂 Małemu łóżeczku już podziękowaliśmy – i tak z niego nie korzystał już od 1,5 roku, a w tym dużym możemy powoli go przyzwyczajać do samodzielnego spania. Tym bardziej, że czasami faktycznie próbuje wieczorem zasnąć beze mnie i raz nawet mu się to udało 😀 Co więcej, zdarza mu się, choć nie wieczorami, zapomnieć o piersi 🙂 Ehhh, mój mały chłopiec, tak szybko rośnie 😀

W sumie ostatnio faktycznie trochę urósł, ma już 94 cm, nieco ponad 12 kg i czekamy na przebicie się ostatniej dolnej piątki 😉

A wracając na chwilę do zmiany w umeblowaniu – Młodemu bardzo się pokój po zmianach spodobał, był niezwykle podekscytowany i już od razu chciał noc spędzić w nowym łóżku 😉

Korzystając z luzowania koronawirusowych obostrzeń i otwierania coraz większej liczby miejsc i obiektów, powoli spełnialiśmy złożone Młodemu obietnice 🙂 Niedługo po otwarciu odwiedziliśmy łódzki Ogród Botaniczny, nawet załapaliśmy się jeszcze na resztkę tulipanów 😉 Zawsze coś 😀

Odwiedziliśmy też nasze ulubione Caffe przy Ulicy, gdzie mały ludzik bezczelnie ukradł nam makaronik z kawałka ciasta, a następnie go skonsumował 😀 …

… oraz Galicję, w której Młody podłapał słowo deser 😀 No i oczywiście już w dniu otwarcia poszliśmy do ZOO. Radość była naprawdę przeogromna 😀

Hitem okazało się – tradycyjnie – mini – Zoo, pawie, tygrysy, akwarium oraz miarka porównawcza z powyższego zdjęcia 😉 Nie udało nam się natomiast zobaczyć lwów, po raz kolejny zresztą 😉 Normalnie lwy widmo 😀

Młody chętnie chodził na spacery do parków, które często nazywa lasem 😀 Uwielbia wtedy grzebać patykami w ziemi, zbierać kamienie i szyszki, a w ostatnim czasie również dokarmiać wiewiórki orzeszkami, a ptaki kaszą. Czerpie z tego dużo radości 🙂

Dość wybiórcze jedzenie trwa nadal, jest wybredny, choć potrafi spróbować nowości. Jak czegoś nie chce zjeść, mówi, że to jest “oplopne” lub “nie lubie (i tu wstawiamy nazwę, czego aktualnie nie lubi)” 😀 Generalnie chce jeść samodzielnie, nawet rzadkie zupy. Czasami ma ochotę na bycie karmionym, ale coraz rzadziej. Nadal uwielbia kakao, w każdej postaci. I zupy 😉

Rozwój mowy nadal w natarciu. Tempo jest naprawdę kosmiczne. Codziennie pojawiają się nowe słowa, do tego coraz częściej zdania nawet 5 wyrazowe. Generalnie buzia mu się nie zamyka 😀 Namiętnie opisuje widzianą rzeczywistość np. podczas jazdy tramwajem, autobusem czy podczas spaceru. I wymaga reakcji ze strony rozmówcy. Ma swoje dziecięce słowa np. abusy (autobus), przez jakiś czas mówił salomot, ale szybko przeszedł na samolot. Coraz częściej próbuje stosować odmianę przez liczby i przypadki (np. jest pan/nie ma pana w abusie…. ) 🙂 Czasami mówi, że się boi, a kiedy pytamy czego, pada odpowiedź “posągu” lub “muchy” 😉 Nazwy kolorów nadal wypowiada głównie po angielsku, choć w przypadku niektórych zaczyna wymiennie używać wersji polskiej (green/zielony i white/biały). W niektórych innych przypadkach również używa słów angielskich (np. baboon zamiast orangutan, digger zamiast koparka). Nie robi mu większej różnicy, w jakim języku ogląda bajkę, chyba że nie podoba mu się głos postaci 😉

Często przychodzi, przytula się i mówi “tule mame/tate” 🙂 Absolutnie rozczulające 🙂

Znowu chętniej śpi pod przykryciem i powrócił do spania z misiami 🙂 Co więcej, polubił czytanie na dobranoc, ku mej wielkiej radości 😀 Zawsze marzyłam, że będę własnym dzieciom czytała na dobranoc bajeczki 😉 Nic to, że dzień w dzień tłuczemy te same dwie książki 😀

Nauczył się (względnie – czasami protestuje) akceptować pewne wydarzenia, godzić się z nimi, jeśli odpowiednio wcześnie się go o nich uprzedzi. Tak było np. z naszym częściowym powrotem do świadczenia pracy w miejscu pracy 😉 Tęskni, ale całkiem gładko to zaakceptował, baliśmy się, że będzie gorzej.

Zauważyliśmy, że w ostatnim okresie bardzo wydłużył mu się czas skupienia i koncentracji na wykonywanej czynności, jeśli oczywiście coś go zafascynuje. Np. bardzo skupiał się na malowaniu farbami (tym razem chciał pędzel, malowanie palcami mu się przestało podobać 😀 ) i potrafił niczym prawdziwy artysta poprawiać jakiś szczegół kompozycji przez kilka minut. A nawet mówił co maluje, choć to akurat zmieniało się co 5 sekund 😀

Podobnie mocno koncentruje się na swoich samochodzikach, czy zabawie w piasku. To w sumie kolejne dwie formy zabawy, które w tym miesiącu dominowały.

Dużo czasu spędzał zwłaszcza na zabawie resorakami i swoim garażem oraz w piaskownicy na balkonie, którą kupiliśmy po części z powodu zamknięcia tego typu obiektów zewnętrznych, a po części z lenistwa 😉 Taka piaskownica daje naprawdę dużo możliwości, nawet przy niesprzyjającej pogodzie 😉 A zajmuje stosunkowo niewiele miejsca 😉

Ostatnio chętnie bawi się doktora (lub pacjenta) – mówi, że mama/tata jest chola/choly i leci po swój zestaw lekarski. Albo robi smutną minę i kiedy pytamy, co się stało mówi, że coś go boli i jest choly. Na pytanie, czy chce być zbadany odpowiada twierdząco i leci po walizkę. A czasami zwyczajnie krzyczy “mama/tata badać” 😀

Bardzo lubił w minionym miesiącu zabawę w sprzątanie. Często mówi, że jest bludno lub coś jest bludne i przy pomocy swojego zestawu Vileda Klein doprowadza wszystko do porządku i należytej czystości 😀 Chętnie pomaga w sprzątaniu swoich zabawek, kiedy zależy mu na czymś, np. na jakiejś konkretnej zabawie (typu sprzątam klocki, bo chcę mieć rozłożoną kolejkę 😉 ).

W porównaniu z kwietniem, w maju czytaliśmy o wiele więcej, choć nie tak dużo jak jeszcze dwa miesiące temu. Nie cisnę, czasem proponuję, co on przyjmuje bądź nie. Kiedy Młody ma ochotę na lekturę (a nie dzieje się tak codziennie), sam ciągnie do wybranej książki lub ją przynosi. W ostatnim czasie towarzyszy temu “komenda” – mama/tata czytać 😀 Najchętniej czytane tytuły znajdziecie powyżej (o niektórych już na blogu pisałam, a o reszcie będzie za czas jakiś).

Bardzo polubił grę w łowienie rybek, potrafi się na tym bardzo skoncentrować i jest w tym naprawdę dobry. Bardzo często sięga również po planszówkę “Na jagody” i raz nawet udało nam się przejść całą uproszoną partię gry. I Młody wygrał 😀 I nie, nie dałam mu wygrać 😉 Lepiej rzucał kostką 😀

Lubi bawić się pluszakami w dość, powiedzmy, zaawansowany sposób – np. wrzuca coś do basenu z kulkami i każe wybranemu pluszakowi lub ubóstwianej pacynce – żabie (nazywanej zabusią) (które obsługiwane są przez rodziców) szukać tej rzeczy, przy czym sam wskazuje, gdzie mamy szukać i oczywiście jest to złe miejsce 😀 Oprócz żabusi ukochanym pluszakiem jest kurczak wypatrzony w sklepie, z którym absolutnie nie chciał się rozstać i nazwał go Pipi “:-D

Bardzo chętnie sięgał w tym miesiącu po klocki (drewniane i Duplo, układał miasta, domy itd.) oraz po matę Aquadoodle i znikopis. Zdecydowanie bardziej lubi te dwie rzeczy niż kredki, a rysowanie z ich pomocą idzie mu całkiem nieźle, robi m.in. zgrabne okręgi 😉

Co jeszcze było na topie w maju? 😉 Jak dało się zauważyć na początkowych zdjęciach – skakanie po kałużach 😉 Nadal namiętnie ogląda Binga i Świnkę Peppę, czasami Ciekawskiego George’a (o przygodach małpki). Wciąż bardzo lubi odtwarzać scenki z filmików ze swoim udziałem, a teraz również naśladuje bohaterów ulubionych bajek 🙂 Polubił bardzo kąpiele z pianką 😀

Ma świetną pamięć. Pamięta rzeczy lub zdarzenia sprzed kilku miesięcy (np. że gdzieś na ulicy stał radiowóz, albo że w Estonii jadł kaszę 😀 )

Ma ogromne poczucie humoru, uwielbia żartować, płatać figle. I kocha łaskotki – zarówno być łaskotanym, jak i łaskotać innych – śmieję się wtedy do łez (i czkawki 😀 ).

Nie zawsze jest jednak łatwo. O ile tzw. pierwszy okres buntu (czyli od ok. 18 do 24 miesiąca) był u nas niemalże niedostrzegalny, to już okres drugi daje nam się we znaki coraz częściej. Napady złości, płacz z – naszego punktu widzenia oczywiście – byle powodu i inne charakterystyczne dla tego etapu rozwoju zachowania towarzyszą nam coraz częściej. Ale jakoś próbujemy sobie z nimi radzić, lepiej lub gorzej.

W maju (niestety 😉 ) skończyłam swój maraton filmowy z uniwersum Marvela, rozpoczęłam też oglądanie dwóch seriali: Hollywood (Netflix) (póki co, nuuuda) i Wielka (HBO) (zapowiada się całkiem, całkiem 😉 ). Co do książek, poprawianie nastroju i powrotu do czasów dzieciństwa trwa nadal 😉 Wymęczyłam Pelerynę z piór Nigela Quinlana (zapowiadało się super, no cóż, nie wyszło… ) i z wielką przyjemnością przeczytałam ostatni tom z trylogii Hotel Winterhouse autorstwa Bena Gutersona 😉 Ale żeby nie było, że czytam tylko książki dla dzieci 😉 – przeczytałam też Harlem Tomasza Zalewskiego.

Plany? Przygotowanie jakiegoś wyjazdu wakacyjnego, skoro nasze dotychczasowe plany wzięły w łeb i zakup nowego łóżka dla nas, skoro plan zakupu dla Młodego udało się nam zrealizować 🙂 Niewiele tego, ale w nowej normalności trzeba być elastycznym i spontanicznym 😉

A jak Wam minął maj?

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.