Podsumowanie sierpnia 2020, nie tylko na blogu

Rok szkolny rozpoczęty, a zatem najwyższy czas podsumować sierpień. A był to dla nas kolejny aktywny, urlopowo – wyjazdowy miesiąc 😉 I zleciał niesamowicie szybko. Aż trudno uwierzyć. Wydaje się, że dopiero co wróciliśmy znad Bałtyku, a to już kolejny miesiąc minął.

Ale po kolei 😉 W sierpniu 2020 opublikowałam 9 wpisów, z których najchętniej czytaliście:

Zestawienie 5 najpopularniejszych wpisów minionego miesiąca wygląda następująco:

Popularność pierwszych dwóch wpisów chusteczkowych utrzymuje się na niezmienionym poziomie, co jednocześnie cieszy mnie i zdumiewa 😀 Co Wy macie z tymi chusteczkami? I dlaczego akurat z tymi dwoma wpisami 😀

No to statystyki i zestawienia za nami 😉 Czas na podsumowanie sierpniowych aktywności. Ponownie (i to dwukrotnie) zawitaliśmy na Falę, gdzie Młody namiętnie oddawał się swojej wodno – piaskowej pasji 😉 Pogoda zdecydowanie sprzyjała takim szaleństwom, bo w sumie chyba można powiedzieć, że sierpień wakacyjną pogodą nas tu w Łodzi rozpieszczał 🙂

Pierworodny testował swoje nowe kółko do pływania i oszalał na punkcie zjeżdżalni 😀 Swój nadzwyczajny entuzjazm i chęć do kolejnego zjazdu wyrażała wykrzykiwaną na całe gardło komendą “jeszcze raz” 😀 W ogóle Młody jest strasznie władczy i ma zapędy iście dyktatorskie, o czym więcej za chwilę. Swoją drogą, ciekawe po kim to ma, no bo przecież nie po mnie… 😉

W sierpniu odwiedziliśmy także nową dla nas salę zabaw w Łodzi – Ufolandię. Jest stosunkowo niewielka, ale bardzo dobrze wyposażona i jest naprawdę sympatycznie. Ledwo Młodego stamtąd wyciągnęliśmy 😉 Dlatego nie będzie to zapewne nasza ostatnia wizyta w tym miejscu. Mam nadzieję, że za jakiś czas na blogu pojawi się jej recenzja.

Uczestniczyliśmy też w naszej pierwszej anglojęzycznej playdate organizowanej przez zaprzyjaźnioną Kidpeek books – angielskie książeczki dla dzieci 🙂 Młodemu bardzo się podobało, choć miał poważne problemy w rozróżnieniu, która zabawka jest jego, a które należą do innych dzieci 😉 Zwłaszcza jeśli chodzi o samochody 😉

No i spędziliśmy dość intensywny tydzień w Warszawie 😉

Najbardziej podobało nam się… bistro Teafunny Powiśle 😀 Młody zakochał się w serwowanym tam pieczywie, obdarzając szczególnie głębokim uczuciem bagietki (mały głodomór domagał się ich od progu 😀 ) , a jego rodzice – w absolutnie obłędnej kawie. Zresztą w ogóle wszystko tam było pyszne, a obsługa była przemiła 😀 Super miejscówka 😉 Zlokalizowana rzut beretem od…

…od Centrum Nauki Kopernik, które oczywiście odwiedziliśmy, odczucia po tej wizycie mamy dość mieszane, ale o tym mam nadzieję napisać Wam więcej w osobnym wpisie o tym, co robić z Maluchem przez tydzień w Stolicy.

Odwiedziliśmy też Stację Muzeum, w końcu mamy w domu małego miłośnika pociągów, zwłaszcza tych parowych etc 😉

Zawitaliśmy też do ZOO, w którym największą atrakcją była… ciuchcia dla dzieci. I dziki kot polujący na wiewiórkę.

Ponieważ Młody ma ostatnio fazę na dinozaury, nie mogliśmy nie odwiedzić Muzeum Ewolucji PAN, co było w sumie dość przygnębiającym doświadczeniem. No i coś, co Młodemu spodobało się najbardziej, czyli Smart Kids Planet. Podobało się tak bardzo, że byliśmy aż dwa razy 😉

Z dumą donoszę, że odnosimy małe sukcesy w odpieluchowaniu 🙂 Młody coraz chętniej siada na nocniczku (czemu towarzyszy oglądanie lub czytanie bajek, aby umilić ten czas) i w tym miesiącu w końcu zrobił pierwsze siusiu (i nie ostatnie, ten sukces udało się nam powtórzyć kilkukrotnie) i pierwszą kupkę (póki co sukces jednorazowy). Każde z tych dwóch pierwszych osiągnięć zostało nagrodzone gumowym dinozaurem 🙂 Młody bardzo się z nich ucieszył 😀 Szczęśliwie, udało nam się w końcu nauczyć go, by jeśli nawet nie przed faktem, to chociaż od razu po fakcie informował nas o kupce… Brak tej informacji był naprawdę bardzo uciążliwy i w ostatnim czasie generował dużo dodatkowego prania, jeśli wiecie o co mi chodzi 😉

Wspominałam wcześniej o dyktatorskich zapędach Młodego 😉 Cóż, bywa naprawdę władczy 😀 Każde nam robić różne rzeczy: ściągać skarpetki, chodzić do toalety (pokazuje nawet, gdzie jest 😀 ), urządza dość “drastyczne” pobudki, każe nam “nie mówić”, albo czegoś nie robić 😀 Szczęśliwie nie dotyczy to tylko nas – podobnie zachowywał się w stosunku do animatorek z sali zabaw 😀

Znowu ma wilczy apetyt, powoli powraca do jedzenia niektórych produktów, które wcześniej odrzucił. Jest też chętny próbować niektórych nowości (prawdziwych lub takich, które jadł tak dawno, że już nie pamięta). Pyta, co to jest, co często jest synonimem pytania “co w tym jest” i choć z “lękiem” odpowiadam szczerze, jeżeli wśród składników jest coś czego nie lubi, on nadal chce spróbować. Cieszy mnie to 🙂 Ale nadal ukochanym składnikiem jest kakao 😀

W minionym miesiącu Młody bardzo lubił zabawy piłką – rzucanie i kopanie (Julek stsela gola!), bieganie, zabawę w chowanego (nazywaną z jakiegoś powodu “anansiego”), choć nie bardzo jeszcze rozumie koncepcję chowania się 😀 Wydaje mu się, że jak stanie tyłem i powie, że się schował, to go nie widać. Trochę jak z psem 😀 Próbujemy go nauczyć, że gra nie polega na tym, że to on pokazuje, gdzie ktoś się ma schować, a potem sam tej osoby szuka. No i żeby nie podglądał, gdzie się ktoś chowa. Ale pokusa jest bardzo silna 😀 No bo jak tu nie spojrzeć 😉 Tradycyjnie w częstym użyciu były auta oraz garaż. Robił pikniki dla rodziców i dziadków (miał matę piknikową, kosz piknikowy plus swoją zabawkową żywność i zastawę),

Wymyślił sobie również zabawę “mam prezent dla ciebie”, polegającą na tym, że mówił wybranej osobie, że ma dla niej prezent, a na pytanie “jaki prezent?” każdorazowo odpowiadał “to niespodzianka” 🙂 Potem biegł do swojego pokoju i przynosił zabawkę, którą następnie wręczał, mówiąc “plosę baldzo” 😀

Hitem miesiąca stały się gumowe dinozaury, które dostał w “nocnikowym” prezencie 😀

Pod koniec miesiąca strasznie spodobała mu się zabawa narzędziami i kaskiem robotniczym. To pokłosie wizyty w Smart Kids Planet. Musieliśmy kupić mu jego własne i teraz szaleje w kasku z młotkiem, piłą i śrubokrętem mówiąc, że “Julek jest lobotnikiem”.

Trudno mi chyba coś nowego napisać jeśli chodzi o rozwój mowy. Etap “dlaczego” trwa w najlepsze. Młody mówi bardzo dużo, niemal non stop, można by rzec 😉 I lubi rozmawiać, być aktywnym uczestnikiem rozmów. Frustruje go, kiedy rozmawiamy bez niego. Gdy prowadzona choćby tylko przez dłużą chwilę konwersacja go nie dotyczy, poświęcona jest np. pracy, pojawia się pełen frustracji okrzyk “Mama/tata, nie mów (tak/tego)” 🙂 Chętnie wdaje się w rozmowy z innymi, dopiero co poznanymi osobami – animatorką z sali zabaw, nową ciocią, panią z autobusu… Naprawdę, świetnie się bawiłam słuchając jego półgodzinnej rozmowy z panią poznaną w autobusie, która zwróciła uwagę na dinozaura trzymanego przez Młodego. Gdzie jedziesz?, gdzie mieszkasz?, co to jest?, jedzie wywlotka, co masz w tolebce, masz niebieskie palce, gdzie placujesz itd 😀 Coraz więcej rozumie również po angielsku, w którym to języku staram się do niego mówić częściej.

Najchętniej czytane tytuły minionego miesiąca to 24 godziny. Coś się dzieje na budowie, Marysia. Trzy historie na wakacje, Marysia. Trzy historie o rodzince, Pucio i ćwiczenia z mówienia, Pucio na wakacjach, Pociągi, Raccoon on the Moon, Jedź, jedź, stój!, Na placu budowy, Na budowie, Auta, Tydzień na budowie, Kto prowadzi?, Mały miś się złości.

W sierpniu obejrzałam seriale Filmy naszej młodości oraz High Score: Złota era gier (Netflix) oraz Shazam! (HBO GO), po którym powróciłam do oglądania Wspaniałej Pani Maisel. I tym razem serial ten bardziej do mnie przemawia 😉 Co do książek, skończyłam autobiografię Eltona Johna 😉 Cóż, niezwykle barwna postać, a książka dobrze napisana i dobrze się ją czyta, ale jak dla mnie nie jest to pozycja do pochłonięcia od razu 😉 Lepiej sobie dawkować lekturę. Może dlatego tyle ona trwała, bo książka nie jest przesadnie obszerna. Zaczęłam też Jedwabne Szlaki Nowa Historia Świata Petera Frankopana i Wojenną koronę Elżbiety Cherezińskiej.

Wielkich planów na wrzesień raczej nie mamy, chyba w czasach COVID trudno specjalnie planować. Chcemy jedynie, żeby Młody wrócił do żłobka po półrocznej przerwie. Zwiększony kontakt z innymi dziećmi powinien mu dobrze zrobić, zmiana otoczenia również, choć nieco obawiamy się początku. Na pewno będzie tęsknił, ale po tych kilku miesiącach widać u niego potrzebę kontaktu z innymi i chyba naprawdę już do tego dojrzał, żeby beż histerii do żłobka wrócić. No zobaczymy 😉

Jeśli podobał ci się ten wpis skomentuj go, zalajkuj na fanpejdżu, udostępnij dalej lub polub mnie na FB 🙂 Dziękuję, poczuję się doceniona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *